"Sen nocy letniej", Teatr Ateneum, Warszawa
fot. Bartek Warzecha
Gdy Wacław ryknął: "Podsumowanie albo śmierć!" - szepnąłem: "Afryka". Zdumiewające. Przecież dałbym się wychłostać, że na tak pięknie postawioną kwestię wreszcie zapieję radośnie: "Śmierć, Wacławie, zamiast pisania o krakowskim roku teatralnym - śmierć, śmierć i jeszcze raz śmierć wybieram!" - a tu naraz Czarny Ląd do głowy przyszedł. Rzecz jasna - nie cały. I nie konkretna kraina geograficzna - pustynia, sawanna bądź dżungla. Nawet nie któreś państwo ni plemię maleńkie. Nie. Punkt. Jeden punkt Afryki - pisze Paweł Głowacki w Dzienniku Polskim.
Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się
zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».