Kongres

Rozumiem, że idea Alternatywnego Kongresu polegała na tym, aby spotkać się dokładnie w rocznicę tamtego Kongresu sprzed 28 lat przerwanego wprowadzeniem stanu wojennego. Niestety, czas i miejsce okazały się nieszczęśliwe. Dyskusja niespecjalnie się kleiła w wielkiej sali - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.

«Felieton Romana Pawłowskiego z cyklu "Kronika wypadków kulturalnych"

Nie zdążyłem na sobotnią inaugurację Alternatywnego Kongresu w Teatrze Dramatycznym, nie słyszałem więc krótkiego wystąpienia Joanny Szczepkowskiej, które, jak opowiadają świadkowie, wywołało konsternację wśród zebranych animatorów niezależnej kultury. Szczepkowska poproszona o zabranie głosu na rozpoczęcie imprezy miała powiedzieć, że jest przeciwna organizacji podobnych dyskusji w teatrze w sobotni wieczór, bo scena tego dnia powinna służyć aktorom do grania. Po czym opuściła salę Dramatycznego.

(...)

Patrzyłem na pustawą salę Dramatycznego i zastanawiałem się, czy jednak Szczepkowska nie ma racji. Niedawno oglądałem tu "Borysa Godunowa" - pełna widownia, nawet balkony zapełnione, na scenie szał rosyjskiej awangardy inscenizacyjnej, beczki po nafcie, rury, deski, konstrukcje, w tym gąszczu rozgrzany zespół aktorski odtwarzający historię rosyjskiego "tronu we krwi" przeniesioną we współczesność. Adam Ferency zmaga się z rolą Borysa, Krzysztof Majchrzak jako Szujski rozstawia bojarów po kątach, Dominika Kluźniak wspina się na wyżyny metafizyki w podwójnej roli Dymitra i Jurodiwego. Słowem, gorączka sobotniej nocy. Nieważne, czy mi się podoba ten "russkij awangard" z polskimi aktorami, czy nie - najważniejsze, że teatr żyje. W minioną sobotę Dramatyczny był, niestety, martwy. Pod koniec dnia na sali zostali tylko kamerzyści i garstka uczestników. Nie pomagali ani interesujący dyskutanci, ani bufet, ani plazmy rozstawione w foyer.

Rozumiem, że idea Alternatywnego Kongresu polegała na tym, aby spotkać się dokładnie w rocznicę tamtego Kongresu sprzed 28 lat przerwanego wprowadzeniem stanu wojennego. Niestety, czas i miejsce okazały się nieszczęśliwe. Dyskusja niespecjalnie się kleiła w wielkiej sali. Przeniesiona do bardziej kameralnych wnętrz pozwoliłaby na lepszy kontakt i prawdziwy dialog. Wielkie instytucje artystyczne, takie jak Teatr Dramatyczny, potrzebują alternatywy i niekonwencjonalnych działań. Ale alternatywa nie powinna polegać na pozbawieniu widzów i aktorów sceny. Inaczej nie jest to alternatywa, czyli możliwość wyboru.

Całość w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego