powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kraków. List dyr. Orzechowskiego ws. Forum Polskiego Teatru

Dlaczego nie będę uczestniczył w obradach Forum Polskiego Teatru. List otwarty do organizatorów

Kraków, 11.12.2009 r.

Szanowni Państwo!

Na pytanie zawarte w tytule mógłbym odpowiedzieć jednym zdaniem: bo jeszcze do wczoraj nie wiedziałem w czym miałbym uczestniczyć i po co, a o mocno spóźnionych i czynionych pośpiesznie przygotowaniach do Forum dowiadywałem się dzięki uprzejmości prezesa Unii Polskich Teatrów i jako tako poinformowanych kolegów aktorów z ZASP-u. Dzisiaj, po upublicznieniu programu Forum, sprawa stała się jeszcze poważniejsza, a przyczyny mojej absencji daleko wykraczają poza ambicjonalne urazy. Ów program zmierza w kierunku podsumowania sytuacji polskiego teatru, dobrze nam znanej i wielokrotnie omawianej. Najwyraźniej jednak stroni od refleksji ideowej, śmiało wykraczającej w przyszłość.

Mieliśmy spotkać się w Krakowie, by konstruktywnie porozmawiać o teatrze w otwartym i roboczym trybie. Podczas Kongresu Kultury Polskiej, w kuluarach Auditorium Maximum, wraz z paroma kolegami przekonywałem o potrzebie zorganizowania branżowego spotkania rozszerzającego formułę Kongresu. Mniej istotna wydawała nam się obecność tzw. czynników oficjalnych - znacznie ważniejszy miał być udział jak najszerszej reprezentacji środowiskowej: aktorów, reżyserów, krytyków, menedżerów reprezentujących różne pokolenia oraz wolna, niczym nie skrępowana dyskusja.

Wyobrażałem sobie wówczas, że nie będziemy po raz kolejny wylewać gorzkich żalów, narzekać na brak pieniędzy i złe prawo, nie będziemy wygłaszać olśniewających panegiryków - bo przecież niektórym dzieje się lepiej, czy też występować z krytyką - bo przecież niektórym dzieje się gorzej - ale, że odpowiedzialnie porozmawiamy o tym jak przystosować strukturalnie, organizacyjnie i programowo polski teatr do wyzwań nowej rzeczywistości ekonomicznej i społecznej, a jednocześnie - co zrobić, by jak najmniej uronić z jego bogatej i pięknej tradycji. Jak zbudować silną reprezentację naszego środowiska, a także w jaki sposób porozumieć się ponad podziałami generacyjnymi i ponad konfliktami interesów, w przekonaniu, że tylko razem - i ci z roczników 70/80 i ci urodzeni znacznie wcześniej - sprostamy pułapkom i zagrożeniom, których przecież w naszej teatralnej codzienności nie brakuje. Następnie: jak położyć tamę licznym manipulacjom medialnym, które w efekcie nie pomagają żadnej grupie, a szkodzą teatrowi en masse. Wreszcie: jak szkolić i kształcić kadry dla teatru - w duchu tolerancji i poszanowania wartości wyznawanych przez innych. No i na koniec: jak mądrze i sprawiedliwie dzielić pieniądze, których przecież nie jest za dużo oraz jak pozyskiwać ich więcej. Może zabrzmi to naiwnie, ale jak tlenu potrzebujemy integracji, a nie dezintegracji. Skoro środowisko filmowców mogło to osiągnąć, dlaczego nam miałoby się nie udać?

To, że nie możemy tkwić w marazmie, i że głębokie reformy są konieczne - nie budzi moich wątpliwości. Potrzebujemy zmian strukturalnych i organizacyjnych - nie tylko kosmetycznych, lecz znacznie poważniejszych, bo ideowych, odważnie ingerujących w naszą zbiorową świadomość. Zapisy prawne powinny być temu podporządkowane, powinny wynikać z sensownych wizji, na nowo określonej społecznej misji. Tymczasem dzieje się odwrotnie. Znam np. projekt poprawek do naszej ustawy. Są one w przeważającej większości słuszne, ale tak naprawdę jedynie konserwują nasze, odziedziczone po minionej epoce, teatralne bytowanie. Nie załatwiają niczego - same w sobie nie uzdrowią teatru.

Tymczasem role na Forum zostały rozdane: Rada Programowa powołana, tematy paneli określone, moderatorzy wyznaczeni, referaty przydzielone. Pozostali uczestnicy, jeśli nie zmieszczą się w czasie przeznaczonym na dyskusję, wystąpią w charakterze ryb, które jak wiadomo głosu nie mają. Termin 20 i 21 grudnia, z powodu bliskości Świąt Bożego Narodzenia, jest najgorszym z możliwych dla zapewnienia udziału w Forum jak najszerszej i znaczącej reprezentacji środowiska. Chyba, że chodzi o "odfajkowanie" sprawy, o efektowny punkt w efekciarskiej sprawozdawczości, i że aktywny udział ludzi teatru jest bez znaczenia. Nie śmiem posądzać o to organizatorów, ale utajniony tryb przygotowań, brak jakichkolwiek informacji na stronach internetowych, które ułatwiałyby kontakty - relacje zwrotne z organizatorami, musi rodzić pewne podejrzenia. Ale są też i dobre pomysły. O tym, że Forum zastanie przeniesione do Warszawy, bo "nikt do Krakowa nie przyjedzie" wiedziałem już od jakiegoś czasu. Teraz zostałem poinformowany, że obrady odbędą się w Bibliotece Narodowej. To w końcu nie tak daleko od Ministerstwa, co niewątpliwie ułatwi wszelkie konsultacje.

Być może niepotrzebnie uprawiam czarnowidztwo. Być może Forum przyniesie jednak ważne głosy w sprawie przyszłości polskiego teatru. Serdecznie tego organizatorom i uczestnikom życzę. Ale, póki co, nie mogę wyzbyć się wątpliwości. Dlatego pozostanę w domu. Wolę oprawiać karpia, niż wcielać się w jego rolę.

Z wyrazami szacunku.

Krzysztof Orzechowski

Dyrektor Naczelny i Artystyczny

Teatru im. Juliusza Słowackiego

w Krakowie