Stand-up jest niewdzięczną formą sceniczną. Taki komik wisi na łasce publiczności, a ta bywa paskudna. Piasecka, Jachimek i Mocarski jednak sobie radzą.
Jubileuszowy V Festiwal Kabaretu w Zielonej Górze startuje już w środę. Jeden wieczór (czwartek) poświęcony jest stand-uperom - komikom solistom. To w Polsce sztuka wciąż rzadka i mniej popularna niż klasyczny kabaret. Stand-up comedy ma bogatą tradycję w USA. Zasada jest prosta: wykonawca ze sceny wygłasza monologi, opowiada dowcipy, a publiczność ma się śmiać. Sztuka opiera się przede wszystkim na charyzmie i osobowości komika, jego umiejętnościach gawędziarskich i błazeńskich. Mniej istotny jest warsztat aktorski. Liczy się koncept, improwizacja, słowne zaskoczenie. Występy komików solistów mają pisane w scenariusz ryzyko. Artysta bowiem jedynie może wyczuć intuicyjnie, gdzie publiczność wyznaczyła sobie granicę dobrego smaku. Jego zadaniem jest przecież prowokować, wygłaszać treści niepoprawne politycznie, sięgać po gruby żart, nadkruszając wyznawane wartości. Sztuka stand-up jest z gruntu anarchizująca i antyelitarna. Komik odgryw