Logo
27.11.2009 Wersja do druku

Buntownik z wyboru

- Z Jerzym Jarockim pracuje się długo i intensywnie. On dokładnie wie, czego chce, murem stoi przy swoim. Z nim nie ma dyskusji. Aktor musi się pozbyć swojej indywidualności i przestaje być współtwórcą spektaklu - mówi GRZEGORZ MAŁECKI, aktor Teatru Narodowego w Warszawie.

Anna Seniuk Kiedy dorastałem, a było to w latach 70., czyli tuż po "Czterdziestolatku", mama była u szczytu popularności. Trudno chodziło się z nią po ulicy i jeździło na wakacje, bo wszyscy zajmowali się tylko nią. Strasznie skrępowany pętałem się między jej nogami i słyszałem: "pani Madziu, czy Aniu". Pamiętam, że jak wychodziliśmy na bazar przy Polnej, szedłem trzy metry za nią lub przed nią, żeby mieć z głowy komentarze: "O, jaki podobny" itd... Obok dumy rodziło się też we mnie uczucie niepewności, że moja mama jest nie tylko moja, ale też wasza. bunt Nie załapałem się na afery z opozycją, ale działałem w młodzieżówkach. A ponieważ miałem misjonarskie zapędy, dlatego wiele lat żyłem w poczuciu, że urodziłem się w niewłaściwym miejscu i czasie. Z drugiej strony, w latach 90. byłem za młody, żeby czerpać z tego, co oferuje wolność, która na nas spadła. I czułem, że coś muszę zrobić, że coś się we mnie kotłuje.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Buntownik z wyboru

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Gazeta Prawna nr 232 - Kultura

Autor:

Agnieszka Michalak

Data:

27.11.2009