Gdzie pójdziemy do opery?

Mobilna hala, którą w każdej chwili można rozebrać i przenieść w inne miejsce, budynek po byłym kinie Colosseum, czy może wyjazdy koncertowe - pytanie o tymczasową siedzibę szczecińskiej Opery na Zamku nadal pozostaje otwarte. Decyzja powinna zapaść do końca br, gdyż pieniądze na tymczasową siedzibę opery muszą być zapisane w nowy budżecie województwa. O sprawie piszemy od miesiąca - przypomina Malwina Szczepkowska w Kurierze Szczecińskim.

«Przypomnijmy, że remont pomieszczeń Opery na Zamku rozpocznie się w połowie 2010 r. Przez dwa kolejne sezony artystyczne - do października 2012 r, teatr muzyczny będzie potrzebował sceny zastępczej.

Jakie rozwiązanie wybrać? Jedna z koncepcji zakłada zaadaptowanie budynku po byłym kinie Colosseum. Jest jednak jedno "ale" - budynek ten jest w rękach prywatnych. - Właścicielami są panowie Golenia, Jagniątkowski i Ogorzelski, a pieniądze publiczne nie mogą być wydawane na remont własności prywatnej - mówi Warcisław Kunc, dyrektor Opery na Zamku. - Jest jednak rozwiązanie tego problemu: właściciele zaadaptowaliby obiekt na własny koszt, a my płacilibyśmy im czynsz. Zakupilibyśmy też infrastrukturę wewnętrzną, m.in.: podłogę sceniczną, krzesła i oświetlenie, które później wzięlibyśmy ze sobą do zamku. Koszty tego rozwiązania (lata 2010-2012) wynosi: czynsz -1,4 mln zł, eksploatacja - Przykładowa lokalizacja mobilnej hali wedtug firmy EMS

870 tys. zł, infrastruktura wewnętrzna -1,5 mln zt. Łącznie daje to blisko 3,8 mln zł.

A może wysłać operę w tourne ? To wiązałoby się ze zwolnieniami. Pracę straciłoby około 100 ze 170 pracowników opery. Odprawy pochłonęłyby nawet 1 mln zl, a koszt wyjazdów (lata 2010-2012) to 6,5 mln zł.

Innym pomysłem jest postawienie namiotu, a właściwie mobilnej hali. - Jej konstrukcja jest aluminiowa, a ściany tworzą płyty warstwowe. Całość mocowana jest do podłoża za pomocą stalowych szpil lub balastów betonowych. Mobilna hala nie ma fundamentów, można więc ją rozebrać i przenieść w inne miejsce - tłumaczy Dariusz Szarkowski, dyrektor zarządzający firmy (ze Szczecina), która przedstawiła wstępny kosztorys postawienia takiego obiektu.

Hala o wymiarach 35 na 75 m i wysokości 16 m miałaby m.in.: widownię z podestem na 600 miejsc siedzących, scenę, orkiestron, zaplecze techniczne, foyer i toalety. Byłaby ogrzewana i dobrze wentylowana. Koszt zakupu hali ze wszystkimi udogodnieniami to około 7,5 mln zł.

Dyrektor opery myśli jednak o wzięciu hali w leasing.

- Przy tym rozwiązaniu budżet województwa na 2010 rok byłby obciążony kwotą 5,5 mln zł. W kolejnych dwóch latach dopłacalibyśmy po 600 tys. zł, ale już w roku 2013 hala będzie na siebie zarabiać. Dochód pochodziłby z wynajmu pomieszczeń - wyjaśnia W Kunc.

Halę operową można zamienić w halę sportową z trybunami na 3 tys. miejsc i z pełnowymiarowym boiskiem do siatkówki. Bez trybun może się w niej pomieścić 4 tys. osób - co pozwoli organizować np. koncerty rockowe. Hala może być też centrum kongresowym. - Namiot z punktu widzenia potrzeb miasta i regionu jest rozwiązaniem najbardziej perspektywicznym - mówi Warcisław Kunc.

***

KOMENTARZ

Trzeba się zgrać!

Trwa dyskusja o tym, gdzie się podzieje Opera na Zamku w czasie remontu jej siedziby. Z trzech koncepcji, o których w tekście obok mówi dyrektor Warcisław Kunc, trudno chyba zaakceptować tę mówiącą o redukcji zespołu

i wyruszeniu w trasę. W zasadzie więc wybór ogranicza się obecnie do dawnego kina Colosseum i mobilnego namiotu. Koszt przystosowania dla potrzeb Opery kina jest zdecydowanie niższy od zakupu i utrzymania hali, którą co prawda później będzie można przystosować do innych celów, w tym także sportowych. I tu właśnie rodzą się wątpliwości, które muszą pilnie rozstrzygnąć między sobą włodarze województwa i miasta Szczecin. Opera należy bowiem do Urzędu Marszałkowskiego. Z kolei miasto Szczecin zdecydowało o budowie długo oczekiwanej hali widowiskowo-sportowej. Warto, aby obydwa samorządy przeanalizowały sprawę szczegółowo i zgrały swoje plany. Chodzi o to, aby za kilka lat nie okazało się, że trudno będzie zagospodarować namiot, gdyż wszyscy będą chcieli organizować imprezy w prawdziwej hali wybudowanej przez miasto.

Z drugiej strony można się zapytać, co się stanie z Colosseum po wyprowadzce z niej Opery na Zamku? Otóż odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: ta sprawa nie będzie obciążała już - jak w przypadku namiotu - samorządu i publicznych pieniędzy. Niech sobie prywatni właściciele Colosseum radzą jak chcą...

Tomasz Kowalczyk»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego