Logo
9.11.2009 Wersja do druku

Jestem szczęśliwym facetem

- Dziś mamy bardzo dużo pseudoartystów. Prawie każdy zasługuje w oczach opinii publicznej na miano artysty, dlatego nie przywiązuję się do tego słowa i nie lubię być nazywany artystą. Do szkoły filmowej poszedłem m.in. dlatego, że rok wcześniej zdawała tam dziewczyna, w której się podkochiwałem - BARTOSZ PORCZYK, aktor Teatru Polskiego we Wrocławiu, skończył 29 lat.

O rolach, które zachwycają teatralnych fanów, i występach w serialach, które dają popularność, oraz o tym, czy lubi szaleć po sklepach w poszukiwaniu modnych ciuchów i o tym, czy zagra Farinellego - ostatniego kastrata. Z Bartoszem Porczyklem, aktorem wrocławskiego Teatru Polskiego, rozmawia Małgorzata Matuszewska Małgorzata Matuszewska: Dziś Pana 29. urodziny. To czas podsumowań? Bartosz POrczyk: Zawsze tak wypada, że dzień urodzin jest jednym z bardziej pracowitych: spektakl, próba, dodatkowa próba. Tak też będzie w tym roku: od 10 do 14 próba "Smyczy" [na zdjęciu], od 14 do 17 próba "Snu nocy letniej" z reżyserką Moniką Pęcikiewicz i o 19 tradycyjnie "Smycz", podobnie jak w zeszłym roku. Może po spektaklu uda mi się znaleźć czas, żeby z przyjaciółmi zjeść urodzinową kolację. Podsumowania przemykają przez moment, ale przywykłem już, że dzień urodzin różni się od wyobrażeń o nim. Ma być wyjątkowy, a jest bardzo pracowity, ruchliwy,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jestem szczęśliwym facetem

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta

Autor:

Małgorzata Matuszewska

Data:

09.11.2009