Teatr Narodowy w Warszawie jest teatrem, o którym się mówi. Jeśli wystawia klasykę w sposób zbyt awangardowy - mówi się, że jest zbyt awangardowy. Jeśli wystawia ją w sposób tradycyjny, mówi się, że jest zbyt tradycyjny. Chodząc do tego teatru polujemy na niespodziankę. Niespodzianka kusi, ale równocześnie drażni, ponieważ zostaliśmy zaskoczeni. Teatr Narodowy jest teatrem poszukującym, dlatego znajduje się pod obstrzałem. Może zresztą nie tylko dlatego, ale reszta są to sprawy małostkowe, nie zawsze czyste i zawsze głupie. Jestem widzem i kibicem Teatru Narodowego. Przedstawienie "Hamleta" w tym teatrze uznane zostało za przedstawienie raczej tradycyjne, chociaż są w nim rzeczy, które z tradycją się nie godzą i których nie zawsze podjąłbym się bronić. Tak więc na przykład nikt nie potrafił mi wytłumaczyć, dlaczego obłąkana Ofelia chodzi w męskim stroju i mówi głosem pijanej ulicznicy, skoro wcześniej chodzi w sukni i jest jak Ofeli
Tytuł oryginalny
Hamlet
Źródło:
Materiał nadesłany
Kultura nr 20