EN

10.11.1990 Wersja do druku

Muppety w teatrze gorzowskim

Gdyby ktoś zapytał co jest treścią sztuki "Yo-yo", wystawianej obecnie na scenie gorzowskiego teatru, można byłoby powiedzieć: wojna. Wojna z jej wszystkimi okrucień­stwami, przejawami i - paradoksami. Twarde życie w koszarach, loty bojowe eskadry lotniczej, niepewny jutra żołnierski byt, ko­szmar szpitali polowych, krótkie, doraźne przyjemności między jednym a drugim rozkazem. Który trzeba wypełnić, nie myśląc, nie dopuszczając wątpliwości: czy naprawdę tak trzeba? My, Polacy jesteśmy przyzwyczajeni do niezmiennej konwencji łączącej się z tematyką martyrologii, bohaterstwa, żołnierskiej powinności wobec, ojczyzny. Są to tematy wzniosłe, pełne patosu i tak też są przedsta­wiane w naszych filmach, sztukach, literaturze. A jak to robią Amerykanie? Wystarcz wspomnieć "1941" Spilberga. Generałowie siedzą w kasynie i oglądają disnejowskie kreskówki, a Japończycy pod­pływają ku Hollywoodowi, wysuwają pery­skop i...co widzą? Zgrabny ty

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Muppety w teatrze gorzowskim

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Lubuska Nr 261

Autor:

Irena Adamczuk

Data:

10.11.1990

Realizacje repertuarowe