powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Nienarzucająca się obecność

Nie lubiła mówić o uczuciach, bo nie dawało się ich nazwać słowami. Ale zależało jej chyba najbardziej, by spektakle trafiały wprost do serc. Właśnie do serc, a nie do umysłów. W pracy też czerpała przede wszystkim z serca własnego i serc tancerzy. Jej obecność była nienarzucająca się, dawała tancerzom przestrzeń wolności, niczym ich nie ograniczała - o zmarłej niedawno wybitnej choreografcei reżyserce Pinie Bausch opowiada w Dzienniku Aleksandra Rembowska, autorka książki o artystce i jej teatrze.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».