Repertuar
"O dobru" w reż. Moniki Strzępki, Teatr im. Szaniawskiego w Wałbrzychu
fot. Bartłomiej Sowa/mat. teatru
Od kilkudziesięciu lat niemal każdy z operowych reżyserów bierze sobie za punkt honoru odciśnięcie na prezentowanym dziele pieczęci swojej odkrywczej indywidualności, często zupełnie nie licząc się z kompozytorem ani realiami libretta. Przodują w tym reżyserzy niemieccy, którzy wymyślili określenie: "Regietheater". Za ich przykładem podążają inni, nasi również - pisze Adam Czopek w Naszym Dzienniku.
Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się
zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».