PIĘKNYM prezentem noworocznym stał się dla Warszawy nowy teatr. Mały, kameralny na 270 osób, najbardziej nowoczesny ze wszystkich, jakimi stolica dysponuje. Jak przystało na Ścianę Wschodnią, którą słusznie się warszawiacy chlubią. A więc już nie tylko pasaż handlowy "Centrum" i wciąż atrakcyjne kino "Relax", ale właśnie w jego podziemiach (ale z wejściem od Marszałkowskiej!) uroczy teatrzyk, filia Teatru Narodowego. Podobno planowany był na nocny kabaret "Orbisu", ale idea teatru zwyciężyła i obecnie przystosowany jest już ostatecznie pełnienia swoich funkcji. A że ster artystyczny dzierży tu Adam Hanuszkiewicz, znany z inwencji i zawsze pełen rozmachu, powód do uciechy niczym niezmącony. I rzeczywiście nowy teatrzyk warto szybko odwiedzić. Zresztą nie tylko ze względu na wystrój sali i foyer, choć trzęsą przyznać, że mimo iż salka mała, wygodę widzowi zapewniono. Warszawiakom przyzwyczajonym do ciasno ustawionych rzędów krzeseł przej
Tytuł oryginalny
Od rewolucyjnej "Antygony" do poetyckiej "Tragedii optymistycznej"
Źródło:
Materiał nadesłany
Głos Pracy nr 27