Szaleństwa teatralnej nocy w KrakowieWypełniły się tłumnie z piątku na sobotę krakowskie teatry, a i inne instytucje kultury, by przez parę godzin prezentować wybrane pozycje ze swego repertuaru lub program przygotowany specjalnie - piszą Wacław Krupiński i Jolanta Ciosek w Dzienniku Polskim.«Szampańską zabawę zafundowała melomanom Opera Krakowska po raz pierwszy uczestnicząca w Nocy Teatrów. Podczas benefisu wspominano lata świetności operetki mieszczącej się w poczciwej "ujeżdżalni" (fakt, były koszmarne warunki, ale jakie świetne spektakle - wzdychali artyści). Przy stolikach zasiedli śpiewacy, którzy przez lata tworzyli krakowską operetkę, m.in.: Alicja Sławecka, Franciszek Makuch, Janusz Żełobowski, który nie tylko śpiewał, ale i znakomicie partnerował Bogusławowi Nowakowi w prowadzeniu - dowcipnie i błyskotliwie - całego wieczoru.
Orkiestrę poprowadzili Piotr Sułkowski i Tomasz Lida dyrygując czardaszem swego ojca, Mariana, zasłużonego dyrygenta, a chór i balet z wdziękiem towarzyszyli solistom: Krystynie Tyburowskiej, Janowi Wildze, Bożenie Zawiślak-Dolny, Andrzejowi Biegunowi. Z ekranu popłynęły też melodie w wykonaniu Iwony Borowickiej, pierwszej damy krakowskiej operetki, której imieniem nazwano ulicę pomiędzy Lubicz a Lubomirskiego - stosowną tablicę odsłonięto tej nocy. Dyr. Nowak obiecał, że w okresie karnawału operetka na stałe zagości przy Lubicz, a właściwie teraz już - przy ul. Borowickiej.
Fantastycznie bawili się widzowie w zapchanej piwnicy Ratusza, gdzie Teatr Ludowy prezentował połączone przez reżyserów Pawła Szumca i Tomasza Obarę spektakle "Wszystko o kobietach" i "Wszystko o mężczyznach". Rzecz się tak udała, że dyr. Jacek Strama zamierza ją powtarzać, np. w sylwestra już na dużej scenie, co niech będzie pocieszeniem dla ok. 50 osób, dla których brakło miejsc.
Nie wszyscy też mogli być obecni w Teatrze im. J. Słowackiego, na którego scenie wystawiono napisaną specjalnie przez Annę Burzyńską krótką farsę "Zakręcony Słowacki, czyli noc w malinach". Oto w teatrze swego imienia - 16 października minie sto lat od tego nadania - pojawił się wieszcz Julian z bohaterami swych dramatów, dotarł też wieszcz Adam, a na to nałożył się i czas obecny tego teatru z postaciami ze spektaklu "Malavita. Ballada o mafii" oraz dyrektorem Krzysztofem Orzechowskim, który jako Bóg stał się gwiazdą wieczoru. Dostało się z lekka Słowackiemu za jego skłonności (w tym do wieszcza Zygmunta), ale mimo wszystko i tak świetnie poczuł się w swoim teatrze. A widzowie bawili się jeszcze lepiej. Pojawiły się wręcz opinie, by autorka tekst rozbudowała, by mógł być grany jako pełnowymiarowy spektakl. I oby tak się stało!
Wesoło było także podczas Nocnego Salonu Poezji - tym razem ze Słowackim w pastiszach i parodiach.
Groteska zaprosiła na scenę mistrzowski spektakl z Chin, którego artyści zaprezentowali najwyższy kunszt w animacji pacynek. Ich piękny, kolorowy i dowcipny spektakl publiczność nagradzała wybuchami śmiechu i gromkimi brawami.
Piątkowa noc zgromadziła też tłumy na imprezach plenerowych. "Przedstawienie "Hamleta" we wsi Głucha dolna" obejrzało ok. 500-600 osób nie zważając na wiatr i zimno, a potem dziękowało aktorom owacją na stojąco. Warunki atmosferyczne nie służyły też występom na Małym Rynku... I choć wypełnił się on podczas koncertu pt. "Krakus" w wykonaniu Piwnicy św. Norberta, to z czasem chłód i późna pora przerzedziły grono widzów.
Na Rynku Głównym ok. tysiąc osób oglądało o północy spektakl "Quixotage" Teatru KTO - Aż się chce pracować, widząc zainteresowanie widzów, jak i chęć współpracy wszystkich teatrów i innych instytucji kultury włączających się w tę noc - powiedział nam twórca widowiska Jerzy Zoń, zarazem jeden z animatorów III Nocy Teatrów.
Za rok powróci ona bez wątpienia.» |
| e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego |