Logo
28.05.2009 Wersja do druku

Fenomen Montowni

Teatr Montownia po 13 latach nadal działa, planuje, jeździ i zdobywa nagrody. Na czym polega ich fenomen? - pytają Joanna Derkaczew i gw w Metrze.

Zaczęło się od "Zabawy" - tej Mrożkowskiej. Trwa - dzięki zabawie. Tej dosłownej. Tylko prawdziwy "fun" i radocha ze wspólnych występów były w stanie przez 13 lat utrzymać w stałym składzie zespół bez siedziby i dotacji. Tylko gwarancja podszytej jakimś moralitetowym "ale" rozrywki, pozwoliła Montowni wychować i zatrzymać przy sobie rzesze fanów. Za Rafałem Rutkowskim, Maciejem Wierzbickim, Adamem Krawczukiem i Marcinem Perchuciem publiczność podążała cierpliwie niezależnie od miejsca, w którym przychodziło im grać: czy to na profesjonalnych scenach Teatru Buffo, Powszechnego, Nowego, Małego, Studio, Collegium Nobilium, czy to na basenie, w piwnicy klubokawiarni albo na Dworcu Centralnym. Jako pierwsi wystawili pod opieką Agnieszki Glińskiej "Testosteron" Andrzeja Saramonowicza. Przy ich szalonym spektaklu gwiazdorska superprodukcja filmowa jest tylko smętnym snuciem się po łąkach i zagrodach. Autorzy jednego z najbardziej kasowych, ostrych i mizog

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Fenomen Montowni

Źródło:

Materiał nadesłany

Metro nr 1587

Autor:

Joanna Derkaczew, gw

Data:

28.05.2009