Logo
28.05.2009 Wersja do druku

Dziwny eksperyment

"Orfeusz i Eurydyka" w reż. Mariusza Trelińskiego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Pisze Mirosław Winiarczyk w idziemy.

Mariusz Treliński, obecny dyrektor artystyczny Teatru Wielkiego-Opery Narodowej, słynie z kontrowersyjnych, kunsztownych plastycznie inscenizacji. Przenosząc na scenę znaną operę XVIII-wiecznego kompozytora Christopha Glucka "Orfeusz i Eurydyka", napisaną w 1762 r., reżyser sięgnął do jednego z największych europejskich mitów o wielkiej miłości. Wyczuwalna w operze siła dramatycznej miłości Orfeusza do Eurydyki, zaprezentowana w pięknej oprawie muzycznej, tkwi przede wszystkim w warstwie mitologicznej. Wydaje się, że Mariusz Treliński poważnie zredukował mityczną warstwę operowej opowieści. Przeniósł akcję w czasy współczesne, w scenerię mieszkania w zimnym apartamentowcu. Bohaterowie są takimi samymi ludźmi jak my - sąsiadami z bloku. Samotny Orfeusz rozpacza po śmierci Eurydyki, szukając ukojenia w twórczym działaniu i próbach przywrócenia ukochanej do życia w swej imaginacji. Reżyser zmienił oryginalne zakończenie opery, pozostawia

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

idziemy nr 22/31.05

Autor:

Mirosław Winiarczyk

Data:

28.05.2009

Realizacje repertuarowe