Był już w Teatrze Ateneum "Brel" i "Hemar". Przyszedł czas na "Wysockiego". Wojciech Młynarski od dawna zapowiadał tam wieczór teatralny osnuty na twórczości sławnego rosyjskiego barda-opozycjonisty. Odczekał czas jakiś wzmagając zainteresowanie obietnicą, pozwolił zaistnieć wcześniej Wysockiemu na scenach Krakowa i Wrocławia, aż wreszcie sporządził swój wybór tekstów (wspólnie z Ireną Lewandowską), by przedstawić nam własną ich interpretację reżyserską. Umiejscowił swój spektakl w ciasnej, dusznej, niewygodnej dla widza salce "Sceny 61", ale nie zraził tym zainteresowanych. Publiczność wali tam drzwiami i oknami. Ludzie tłoczą się i pocą, ale chłoną piosenki Wysockiego z wypiekami, na twarzy i oklaskują gorąco uczestniczących w wieczorze aktorów. Zupełnie nie bacząc na kształt, myśl i poziom wokalny przedstawienia. Legenda Włodzimierza Wysockiego robi swoje, a i Młynarski ma już w "Ateneum" własną publiczność. Nie jest to jed
Tytuł oryginalny
Wysocki w kabarecie
Źródło:
Materiał nadesłany
Życie Warszawy nr 109