"Factory 2" w reż. Krystiana Lupy ze Starego Teatru w Krakowie na 29. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych w Warszawie. Pisze Temida Stankiewicz-Podhorecka w Naszym Dzienniku.
Ponad siedmiogodzinne przedstawienie Krystiana Lupy "Factory 2" to - jak mówią małolaty - nuda na maksa. Aż rok (!) pracował on nad wyprodukowaniem tej miernoty, by potem katować ludzi jej oglądaniem. Pycha to czy głupota reżysera? Jak zrozumieć rozwleczenie takiego "nic" do wielu godzin, za które widz musi płacić wysoką cenę biletu? A mimo tejże ceny jednak wychodzi w trakcie przedstawienia, bo ma serdecznie dość obscenów, manifestu homoseksualizmu, dewiacji, ćpunów, golizny, rynsztokowych wulgaryzmów, ekshibicjonizmu różnej proweniencji i tego bezzasadnego snucia się aktorów po scenie, właściwie bez ról. Ale ów rok przygotowań spektaklu należy także mierzyć wydawaniem publicznych pieniędzy na powstanie czegoś, co w efekcie kwalifikuje się tylko na śmietnik. Zadowolenie może przynosić tylko samemu reżyserowi z upojeniem pewnie przyglądającemu się porozbieranym golasom (tak myślę, skoro w każdym swoim spektaklu odziera do skóry aktoró