Krall: Po jednej stronie jest Pola, po drugiej artyści, którzy zapytali, czy mogliby pozabijać. Warlikowski: To jest historia Adama i Ewy, w której to nie Ewa podaje zatrute jabłko. Rozmowa z Hanną Krall i Krzysztofem Warlikowskim o "(A)polonii", pierwszej premierze Nowego Teatru w Warszawie.
Hanna Krall jest jedną z niewielu współczesnych pisarek, których teksty wystawia pan w swoim teatrze. Jak to jest pracować z żyjącym autorem? Hanna Krall: Ja odpowiem. To koszmar. Żyjący autor to znacznie gorzej niż żyjący bohater. Współczuję panu Krzysztofowi. Krzysztof Warlikowski: Z panią Hanną jest rzeczywiście inaczej niż z dramaturgami piszącymi specjalnie dla teatru, takimi jak Tony Kushner, autor "Aniołów w Ameryce". Jej teksty nie są teatralne, ich dramatyzm polega na czymś innym, powstaje pomiędzy słowami. To strumień zdarzeń, który próbujemy przełożyć na teatr. Ale czy problem nie polega na tym, że żyjący autor pilnuje swego tekstu i nie pozwala na zmiany? Ajschylos nie zadzwoni do pana Warlikowskiego w środku nocy z pretensjami, że skreślił mu monolog. A pani Krall i owszem. Przy okazji słyszałem, że na jednej z prób zrobiła pani awanturę reżyserowi. Hanna Krall: Pan Krzysztof włączył do mojej części przedstawi