Zanim lubelska Chatka Żaka skostniała i zamarła przez wiele lat kipiała życiem i sztuką, przyciągała artystyczne dusze, ale i młodych ludzi spoza uczelni, dla których towarzystwo studentów i tworzona przez nich kultura były nobilitujące. Z Chatki wyrosły świetne awangardowe teatry. Czym był ten złoty wiek kultury studenckiej? - Danuta Majka z Gazety Wyborczej - Lublin pyta lubelskich twórców.
- Byłem w Chatce Żaka, gdy kultura studencka była silna, rozwijał się teatr, piosenka poetycka... Ale nie można zapomnieć, że ważny był kontekst: wtedy kultura studencka była obszarem wolności. Czuliśmy, że jesteśmy w nurcie jakiejś nowej myśli. Tym bardziej, że byłem związany z teatrem, wokół którego wtedy gromadziła się inteligencja i opozycja - opowiada Janusz Opryński, reżyser, twórca alternatywnego teatru Provisorium, związany z Chatką w latach 70, dziś dyrektor ds. artystyczno-programowych Centrum Kultury w Lublinie. Cechą Chatki, podkreśla Opryński, było to, że zarządzali nią ludzie młodzi, którzy rozumieli, że w tym wieku szuka się różnych możliwości wyrażenia siebie. Stąd był tak dobry klimat dla offowych działań. - Kiedyś Chatka przyciągała też niestudentów, bo środowisko studenckie było elitarne i niedostępne. Było magnesem, a my sztucznie nawet podsycaliśmy tę elitarność, na przykład organizując spe