"Kaspar" w reż. Barbary Wysockiej w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu. Pisze Joanna Derkaczew w Gazecie Wyborczej.
Mówienie jako narzędzie przemocy? Jeden z najbardziej konsekwentnych demaskatorów ideologii stworzył w "Kasparze" studium języka przejmującego władzę nad życiem. Czy język Petera Handkego nie zniewolił jednak wiernie odczytującej tekst reżyserki? Nie trzeba nawet wchodzić do sali. Opis sceny, charakterystyka aktorów, zawartość i interpretacja utworu, nawet zachowania widzów - wszystko relacjonowane jest przez głośniki ustawione na teatralnych korytarzach. Mówienie o spektaklu wyprzedza spektakl o mówieniu. Ale czy może go także zastąpić? Po co w ogóle grać, skoro słowa tak doskonale radzą sobie bez ciał aktorów, bez scenografii? "Kaspar" Petera Handkego w reżyserii Barbary Wysockiej (realizatorki nagradzanej na festiwalach "Klątwy") pełen jest takich pytań. Austriacki eksperymentator wykorzystał historię Kaspara Hausera - 16-latka wychowanego w zupełnej izolacji, niezdolnego mówić ani chodzić - do sprawdzenia, na ile życie społeczne