Logo
25.07.2008 Wersja do druku

Pożegnanie: Kazimierz Janus (9.09.1923 -18.05.2008).

Kazimierz Janusz był uosobieniem ciepła i życzliwości. Na widok ludzi rozjaśniała mu się twarz. Uśmiechnięty, pogodny, rzadko bywał smutny. Potrafił się cieszyć z najdrobniejszych rzeczy. Nie było w nim ani odrobiny zawiści. Inteligentny, dowcipny, miał ogromne poczucie humoru. Potrafił rozśmieszyć każdego. Śmiał się także z samego siebie. Lubili go wszyscy. Znakomicie parodiował kolegów, a zwłaszcza Krysię Sznerrównę, koleżankę z roku, o której mówił żartobliwie Krysia Szmerr. Inną swoją koleżankę i dyrektorową Hankę Różańską-Chaberską nazywał Szyrlejką, a o Irenie Eichlerównie, z którą był w przyjaźni, mówił zawsze Duse. Kiedy miesiąc temu odwiedziłem go w Domu Aktora w Skolimowie, to nie był już ten sam Kazio, który powtarzał mi za każdym razem: "Witusiu, nie wyobrażasz sobie, jaki jestem szczęśliwy, że tu zamieszkałem. Nie przypuszczałem nawet, że będę miał taką starość. To dzięki Zosi Kucównie tu się zn

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pożegnanie: Kazimierz Janus (9.09.1923 -18.05.2008).

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 173

Autor:

Witold Sadowy

Data:

25.07.2008