"Zakładnik" Behana

«Ten "Zakładnik" długo czekał na polską scenę, bo przekład sztuki ukazał się w "Dialogu" ponad dziesięć lat temu. Były opory i wątpliwości, które w kontekście obecnej sytuacji - jeśli chodzi o "sprawę irlandzką" - nabrały jeszcze większej ostrości i chyba zasadności.

Brendan Behan - jak większość znakomitych pisarzy angielskich, w przeszłości i obecnie - jest Irlandczykiem. Brał udział w walkach o wyzwolenie Irlandii przed 55 laty w szeregach Irlandzkiej Republikańskiej Armii (IRA) i za swą działalność siedział 8 lat w więzieniu. Ma więc moralne prawo pisać o tym. Nagromadziło się w nim wiele goryczy, goryczą i rozczarowaniem pisana jest ta sztuka - ale dla artysty, dla twórcy źli to doradcy.

Behan kładzie znak równości między Irlandczykiem i katolikiem, używa tych określeń niemal wymiennie - tak jak na całym świecie, zwłaszcza kiedy osłania się tymi terminami sprawy i interesy nie związane z religią. Sztuka Behana rozgrywa się w burdelu w Belfaście w ciągu jednej doby. Właścicielem burdelu jest były oficer angielski o pseudonimie Messje (Andrzej Szczepkowski), syn Anglika i Irlandki, który stanął po stronie Irlandczyków i poczuł się patriotą irlandzkim. Jego pensjonat, który dawał kiedyś schronienie bojownikom Irlandzkim, przemienił się stopniowo w burdel, zarządzany przez innego byłego bojownika Irlandzkiego Pata (Józef Nowak) i jego kobietę, prostytutkę Meg Dillon (Ryszarda Hanin). Jeden z bojowników podziemnej armii irlandzkiej został skazany na śmierć i ma być nazajutrz powieszony. Irlandczycy porywają więc młodego żołnierza brytyjskiego Leslie (Karol Strasburger) jako zakładnika, który zginie jeśli wyrok na Irlandczyku zostanie wykonany. Pat ginie jednak podczas strzelaniny po wtargnięciu do lokalu żandarmów angielskich - przypadkowo więc, w sposób absurdalny, bo zastrzelony przez tych, którzy przyszli go uwolnić, powiadomieni przez pensjonariuszy burdelu, starego pederastę zwanego Księżniczka Gracją (Czesław Kalinowski) i jego "chłopczyka" zwanego Rio Rita (Maciej Damięcki). Zginie też na szubienicy Irlandczyk. I w tym przebija humanistyczny zamysł Behana: protest przeciw zabijaniu ludzi, przeciw absurdowi zbędnych śmierci. Tylko że nie można tu pominąć trzech podstawowych pytań: kto, kogo i za co zabija?

"Zakładnik" jest też oskarżeniem nacjonalizmu irlandzkiego. To brutalne oskarżenie w formie paszkwilu (cały irlandzki ruch wyzwoleńczy to dla Behana jeden wielki burdel) kontrastuje z dziwnie łagodną i dobrotliwą satyrą jeśli chodzi o tę "drugą stronę", o Anglię. A więc śmieszni ale poczciwi Anglicy oraz śmieszni, ale źli Irlandczycy. A problem i politycznie i moralnie jest bardziej złożony.

Teatr wyostrzył jeszcze te wszystkie elementy, które w kontekście obecnej sytuacji politycznej w tzw. brytyjskim Ulsterze i tak nabrały nowej ostrości. Oficer IRA grany jest przez Ryszarda Pietruskiego jak gestapowiec, Messje to zidiociały emeryt wojskowy (pyszna zresztą kreacja Szczepkowskiego jako "sama w sobie"), rzecz prowadzona jest - jeśli chodzi o "wątek irlandzki" - w tonacji paszkwilanckiej. Te same wyostrzenia dostrzega się wszędzie tam, gdzie tekst autorski ociera się o bluźnierstwo i antykatolickie szyderstwo.

Przedstawienie ma kilka dobrych i bardzo dobrych aktorsko ról. Zupełną dla mnie rewelacją była Ryszarda Hanin jako Meg Dillon: wulgarna, brutalna - a jednak "polubiło się" tę Meg, wierzyło się jej, była tak bardzo prawdziwa w każdym geście, w każdym słowie. Kreacją jest też Pat Józefa Nowaka - postać równie bogata jak Meg, wykraczająca daleko poza rodzajowość środowiskową. Wiele świeżości i prawdy miała Magdalena Zawadzka (początkująca prostytutka Teresa), której partneruje, prezentując te same ujmujące cechy, Karol Strasburger (zakładnik Leslie). Dzięki tej czwórce wykonawców (i Szczepkowskiemu) spektakl odbierało się jako wydarzenie artystyczne, satysfakcja z oglądania dobrej gry nie rekompensuje jednak zasadniczych zastrzeżeń i oporów natury ideowej.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego