Lublin. Trzy sztuki do myślenia w Centralnym

Cechą charakterystyczną Teatru Centralnego jest repertuarowa różnorodność i odwaga w podejmowaniu trudnych tematów. Powstanie przy Centrum Kultury w Lublinie Teatru Centralnego znacząco poszerzyło teatralną ofertę w mieście. Najkrócej mówiąc - Centralny proponuje sztuki niezwalniające od myślenia.

«Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć na jego ofertę na najbliższe dni. W sobotę coś dla siebie znajdą miłośnicy teatru tańca. Spektakl Teatru MAAT Projekt "My (Requiem)" powstał w wyniku spotkania rozmaitych inspiracji, tradycji oraz estetyk teatralnych i plastycznych. Choreografia Tomasza Bazana nawiązuje do tradycyjnego japońskiego tańca butoh oraz tańca intuitywnego i jest osadzona w klimacie późnej twórczości Francisa Bacona. W warstwie znaczeniowej zaś spektakl jest swego rodzaju powrotem artystów do czasów dzieciństwa i młodości. Jego rytm fabularny wyznaczają wywołane z pamięci wspomnienia zdarzeń i motywów z owego okresu, przetworzone w szereg ruchowo-plastycznych impresji budujących zaskakująco spój-ną całość.

Granica, poza którą uprawianie twórczości artystycznej staje się moralnym nadużyciem, to problem postawiony w sztuce Marka Ravenhilla "Pool (No Water)", którą zobaczymy w niedzielę. Bohaterowie sztuki to awangardowi artyści, performerzy, którzy w swoich instalacjach poruszają się po ryzykownych obszarach sztuki body-art. Stworzona przez nich grupa staje w obliczu poważnej próby, gdy jedna z artystek zdobywa sławę i pieniądze, tworząc "obiekty" na swoje wystawy z użyciem odpadków medycznych pozostałych po zmarłym członku grupy. Wbrew pozorom nie jest to problem wydumany.

Pytania o granice wolności w twórczości artystycznej oraz jej moralne implikacje pojawiają się często przy okazji spotkań ze sztuką współczesną, zwłaszcza performerów i twórców "instalacji". W Polsce nie tak dawno bardzo głośno było o pracach Katarzyny Kozyry i Doroty Nieznalskiej. Mark Ravenhill stawia te pytania w sposób niemal ekstremalny, a Łukasz Witt-Michałowski, reżyser spektaklu, jeszcze je wyostrza - pokazuje absurdalność i intelektualną pustkę rozmaitych manifestów, które mają podnosić do rangi sztuki coś, co w gruncie rzeczy nader często bywa tylko niesmacznym ekscesem.

Wreszcie w poniedziałek Scena Prapremier InVitro zaprezentuje sztukę Marie Jones "Kamienie w kieszeniach" [na zdjęciu]. Jej akcja rozgrywa się w małej irlandzkiej wiosce, w której wielka wytwórnia z Hollywood zamierza zrealizować film i w charakterze statystów zatrudnia okolicznych mieszkańców. Atmosfera na planie oraz olbrzymie pieniądze obecne w przemyśle filmowym, rozbudzają w dwóch bezrobotnych chłopcach nadzieje na przeżycie własnego "amerykańskiego snu" o sukcesie. "Kamienie w kieszeniach" wyreżyserował Łukasz Witt-Michałowski, występują - bardzo chwaleni w recenzjach - Szymon Sędrowski i Bartłomiej Kasprzykowski.

Sobota, My (Requiem), Teatr Maat Projekt, Teatr Centralny, godz. 19

Niedziela, Pool (No Water), Scena Prapremier InVitro, Teatr Centralny, godz. 19

Poniedziałek, Kamienie w kieszeniach, Scena Prapremier InVitro, Teatr Centralny, godz. 19»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego