Logo
1.12.2008 Wersja do druku

Zszywanie polskiego teatru

Jan Englert gra w spektaklu Grzegorza Jarzyny "T.E.O.R.E.M.A.T.", który ma pokazy przedpremierowe od soboty. Ewa Dałkowska pracuje z Krzysztofem Warlikowskim. Czy buntownicy stają się akademikami, czy akademicy zdecydowali się na eksperyment? A może doczekaliśmy się normalności? - zastanawia się Jacek Cieślak w Rzeczpospolitej.

Dekadę temu Jarzyna i Warlikowski byli obrzucani błotem przez starszych aktorów i krytyków za podjęcie tematów tabu seksualnego, za nowy, energetyczny styl gry. Kiedy po sukcesach w Awinionie zostali tam namaszczeni na najważniejszych młodych polskich reżyserów, zapytałem ich, jak oceniają swoich teatralnych adwersarzy. - Mieliśmy propozycję reżyserowania w Narodowym - mówił Grzegorz Jarzyna. - Ale co tam robić, gdy główny aktor reklamuje hamburgery, a inni trzepią kasę w telenowelach i nic ich poza nią nie interesuje. Niech zostaną bankierami, maklerami. Jan Englert uważa, że pauperyzacja skłania środowisko do chałtury. To na czym polega "narodowość" i misja Narodowego? To był czas, kiedy Jerzy Grzegorzewski zapowiadał, że jego aktorzy nie będą grali w telewizji i reklamach, ale ostatecznie zgodził się na to. Krzysztof Warlikowski tak komentował sytuację: - Narodowy i Stary to sceny oficjalne, które nie mają prawdziwego życia. To machina, kt�

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zszywanie polskiego teatru

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 284/05.12.

Autor:

Jacek Cieślak

Data:

01.12.2008