Wakacje kata Jerzego Gierałtowskiego (premiera po dwudziestu latach)

«To już - najprawdopodobniej - przedostatni "pułkownik" z redakcji Teatru TV. Na emisje czeka jeszcze tylko "Lalka z łóżka nr 21", spektakl w reż. Jana Kulczyńskiego z Haliną Mikołajską w roli głównej. Z powodu drażliwości tematu (akcja rozgrywa się w domu publicznym w oświęcimskim obozie koncentracyjnym) ma on ciągle małe szanse na ekranową premierę. Wrzawa po emisji "Do piachu" Tadeusza Różewicza, podniesione głosy zaradzające całkowite niezrozumienie sensu sztuki pokazały, że przedstawianie odbrązowionej, odheroizowanej polskiej historii wciąż budzi zdumiewająco silny opór niektórych środowisk. "Wakacje kata" też dotykają tej trudnej i delikatnej sfery. Bohaterami opowiadania Jerzego Gierałtowskiego (zaadaptowanego dla TV przez Zygmunta Hübnera) są członkowie oddziału likwidacyjnego AK, zajmującego się wykonywaniem wyroków śmierci na donosicielach, szpiegach i zdrajcach. Nie są to zadania łatwe. Strzelanie do umundurowanego niemieckiego patrolu mniej niesie ze sobą obciążeń psychicznych niż zabicie własnego dowódcy, który "nie wytrzymał", stracił panowanie nad sobą i stał się dla organizacji niebezpieczny. Alkohol i cynizm są jedynymi lekarstwami dla oddziału "katów", usypiają dręczący, wewnętrzny niepokój. Wojna ma jednak swoje tragiczne prawa - kiedy kat ulega skrupułom moralnym, nie wypełnia rozkazu - sam staje się ofiarą. Daniel Olbrychski, Roman Wilhelmi i Aleksander Sewruk zagrali w tym spektaklu trzy wspaniałe role i mogło to bvć dwadzieścia lat temu przedstawienie ważne.. trafiające w kontestatorski niepokój końca lat 60. Nie zaistniało w świadomości widzów, wstrzymane przez ówczesne kierownictwo telewizji tuż przed wysłaniem na telewizyjny festiwal do Sofii. Podano dwa powody tej decyzji: niemożliwy do zaakceptowania obraz odheroizowanych bohaterów oraz podejrzany ideologicznie wątek fabularny - Rosjanin jako agent gestapo.

Mimo długoletniego "więzienia" spektakl nie zestarzał się artystycznie. Sposób obrazowania, montażu, wstawki filmowe, używane dziś z taką dumą przez reżyserujących w telewizji filmowców, nie są - jak się okazuje - ich wynalazkiem. A czy treść przedstawienia obudzi żywe emocje i kontrowersje - okaże "się niebawem. Chyba, że w ostatniej chwili będą zmiany w programie...»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego