«Pierwsze dwa wieczory 12. Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca mogły najbardziej usatysfakcjonować lokalnych patriotów. Najlepszym i najciekawszym spektaklem, jaki zobaczyliśmy w tych dniach, była realizacja "stadium. etap I" Grupy Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej z choreografią Anny Żak.
Nie zawaham się powiedzieć, że ten spektakl to z całą pewnością ważne wydarzenie artystyczne. I zaryzykuję prognozę, że będzie jedną z najciekawszych prezentacji całego festiwalu.
Tu muszę samokrytycznie przyznać się do tego, że kiedyś nie miałem racji. Gdy Anna Żak przed kilkoma laty rozpoczynała pracę na własny rachunek z GTWPL, wyraziłem wątpliwość, czy słusznie czyni biorąc się od razu za realizacje - nazwijmy je tak - wielkoobsadowe, zamiast zacząć od choreografii kameralnych, tym bardziej że miała do dyspozycji tancerki młode, z niewielkim jeszcze doświadczeniem scenicznym. Powtórzę: myliłem się. Anna Żak ze spektaklu na spektakl doskonaliła swoje koncepcje choreograficzne oraz umiejętności warsztatowe prowadzonego przez siebie zespołu. I wreszcie stworzyła spektakl nawiązujący do najlepszych dokonań Grupy Tańca Współczesnego z czasów, gdy kierowała nią Hanna Strzemiecka.
"stadium" - jak wskazuje pełny tytuł - to etap pracy nad obszernym tematem twórczości Magdaleny Abakanowicz. Trudno oczywiście z całą pewnością wyrokować, w jakim kierunku pójdą poszukiwania choreografki (choć pewne przypuszczenia się nasuwają), ale punkt wyjścia jest znakomity. Anna Żak w swojej realizacji świetnie oddała istotę twórczości Abakanowicz; pokazała tłum, który może budzić lęk i w którym tak łatwo się zagubić, ale jednocześnie przy pozornym odczłowieczeniu postaci potrafiła ukazać ich wymiar humanistyczny. Ani na chwilę jednak nie popadła przy tym w banalną dosłowność. Znakomicie również wykreowała i zagospodarowała przestrzeń sceniczną, gdy trzeba - dającą poczucie rozległości, którą najlepiej oddaje muzyczny termin largo, a w innych momentach wręcz klaustrofobicznie zagęszczoną. Na wysokości zadania stanęły również tancerki, od początku do końca niezwykle precyzyjnie realizujące bardzo ciekawe i wcale niełatwe założenia choreograficzne. Krótko mówiąc - zobaczyliśmy spektakl, o którym będzie się pamiętać jeszcze długo po zakończeniu festiwalu tańca.
Pewien niedosyt pozostawiły natomiast propozycje Amandy Miller [na zdjęciu] z amerykańskiego Miro Dance Theatre oraz Quadro Dance Company z Białorusi. Obydwa spektakle - inspirowane twórczością Fridy Kahlo (ten pierwszy) oraz Marca Chagalla - były bardzo poprawne wykonawczo, ale nazbyt - by tak rzec - oczywiste. Nie postawiły widzów wobec zaskakujących skojarzeń czy interpretacji. To realizacje z gatunku tych, które dobrze się ogląda, ale nie zapisuje trwale w pamięci.
Przed nami dwa ostatnie dni Spotkań i jeszcze sześć spektakli. Osobiście z największym zainteresowaniem czekam na "Panoptikon albo/i Przypowieść o maku", najnowszą realizację Śląskiego Teatru Tańca, opartą na koncepcji idealnego więzienia sformułowanej przez Jeremy'ego Benthama. A także na "kosmos" - solowy projekt Wojciecha Kapronia z Lubelskiego Teatru Tańca, inspirowany pracami teoretycznymi oraz twórczością Wassily'a Kandinsky'ego. Choć oczywiście zachęcam do obejrzenia również wszystkich pozostałych.»
"12. Spotkania Teatrów Tańca"
Andrzej Z. Kowalczyk
Polska Kurier Lubelski nr 263 online
10-11-2008