powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Z Szekspirem dzień ósmy

Pozostaje mieć nadzieję, że XIII edycja Festiwalu będzie bogatsza w kompletne, niestereotypowe, ciekawe przedstawienia - o Festiwalu Szekspirowskim pisze Łukasz Rudziński z Nowej Siły Krytycznej.

Ostatnim akordem XII edycji Festiwalu Szekspirowskiego było "Lumping in Fargo" Teatru Transversal. Bryan Reynolds, twórca doktryny "transversal theater" ("teatru poprzecznego") i tekstu do przedstawienia "Lumping in Fargo", bada mechanizmy, które rządzą ludzkimi społecznościami. Reynolds stara się uświadomić ludziom, jakie materialne i ideologiczne środki rozwijają w nich poczucie podległości i w jaki sposób należy się temu przeciwstawiać. Skłonienie do alternatywnego, niestandardowego myślenia, odczuwania i działania jest podstawowym celem "teatru poprzecznego".

Zaprezentowany w Gdańsku spektakl jest muzycznym kolażem sztuk Szekspira. Przedstawia on dziwaczną, mocno naciąganą historyjkę `a la Szekspir, osadzoną w realiach dzisiejszej Ameryki. Amerykański milioner Leopold Wallersheim (Martin Swoverland) pewnego dnia spotyka miłość swego życia - skromną dziewczynę (Sarah Moreau) zatrudnioną jako tragarz do noszenia mebli przez zakochaną w Leopoldzie dekoratorkę (jego) wnętrz, Cathy Lynn (Stephanie Philo). Ta spostrzega namiętność między milionerem a prostą dziewczyną i stara się rozdzielić zakochanych. Czujnym, aczkolwiek niechętnym okiem na amory swojego pana patrzy pudel Elvira, grany przez ubraną w bardzo seksowną, obcisłą sukienkę i kabaretki Jennifer Schoch - żywe ucieleśnienie męskich fantazji o władzy nad kobietami.

Ponieważ "Lumping in Fargo" to Szekspir w pigułce, nie mogło zabraknąć wątku kryminalno-sensacyjnego, równie zresztą pokrętnego jak intryga miłosna. Ojciec Betty Sue i Lindy Lou oskarżony jest o gwałt na swoich córkach. Po procesie, który odbywa się na oczach widzów, zostaje skazany. Mężczyzna (Daryn Mack) popełnia samobójstwo, a na światło dziennie zaczynają wypływać szokujące fakty z życia jednej z dziewczynek. Z miłosnymi perypetiami Leopolda łączy tę historię jedynie obecność tych samych aktorów. Kryminał i sensacja, najbardziej chodliwe w USA "towary", stanowią jednak tło dla opery mydlanej, nieprzypadkowo upozowanej na tanie romansidło. Spektakl wyreżyserowany przez Christophera Marshalla to błyskotliwa, cięta satyra na amerykańskie społeczeństwo, z przymrużeniem oka traktująca stereotypy i amerykański styl bycia, z wszechobecną amerykanizacją (której poddany został również William Szekspir) na czele.

W nietypowym musicalu, rozgrywanym w małej sali na niewielkiej przestrzeni, choć granym z typową musicalową manierą przerysowywania każdego ruchu i gestu, znalazło się miejsce dla większości dramatów Szekspira. Za ramę spajającą całość posłużyła "Burza". Misterna kompozycja autorstwa Bryana Reynoldsa, składająca się nieraz z pojedynczych fraz i zwrotów zapożyczonych z tekstów Stratforczyka, uwzględnia przede wszystkim szekspirowską klasykę: "Hamleta", "Makbeta", "Króla Leara", "Romeo i Julię", "Sen nocy letniej", często wykorzystanych w zaskakującym, nieoczywistym kontekście. Absurd sytuacyjny wzmaga scenografia - kolorowe makaty zawieszone w różnych punktach sceny nasuwają skojarzenia z galerią sztuki. Poza nimi na wyciemnionej scenie znajdują się tylko ozdobne słupki z łańcuchami, które skwapliwie przypina sobie do obroży pełna erotyzmu Elvira oraz ozdobne, miniaturowe srebrne salonowe mebelki rozstawiane przez "pudelka" w kącie sceny.

Prosta, swobodna gra aktorska, przemyślana, niebanalna kompozycja tekstu, dobre wykonanie, muzyka zaczerpnięta z wielkich przebojów i piosenki śpiewane solo lub w duecie (przeważnie układane z różnorakich przyśpiewek umieszczonych przez Szekspira w tekstach dramatów - np. śpiewane przez oszalałą Ofelię) oraz komediowy, satyryczny wydźwięk widowiska, pozwalają uznać "Lumping in Fargo" za jedno z najciekawszych wydarzeń tegorocznej edycji festiwalu.

Festiwal Szekspirowski przez ponad tydzień zaprezentował 11 spektakli profesjonalnych i 3 studenckie. Można było podziwiać przedstawicieli czterech kontynentów (Europa, Azja, Ameryka Północna, Afryka), realizujących rozmaite formy i style teatralne - od tradycyjnego teatru Noh ("Zimowa opowieść" Teatr Noh Ryutopia) po nowatorskie metody teatru eksperymentalnego ("Lumping in Fargo" Teatru Transversal). Słowem-kluczem tej edycji miała być "różnorodność". Jednak panorama prezentowanych realizacji szekspirowskich nie przełożyła się na jakość przedstawień. Zabrakło spektakli wybitnych, o jakich pamięta się latami. Nie było rewolucji w myśleniu o Szekspirze - najbliżej tego miana pozostają Amerykanie z Teatru Teransversal, ale odnoszę wrażenie, że i u nich Szekspir został upodrzędniony względem eksperymentu formalnego. Poza kanonem klasycznego odczytania tekstów sytuuje się z pewnością "Hamlet" Teatru Polskiego (najodważniejsza realizacja tegorocznego przeglądu) oraz "Szekspir w walce" Królewskiej Wyższej Szkoły Sztuk Dramatycznych w Madrycie, gdzie walka (na szpady i miecze) stała się językiem teatralnej wypowiedzi.

Osobną kwestią jest zasadność corocznego przyznawania nagrody za najlepszą polską realizację Szekspirowską sezonu - Złotego Yoricka. Nie w każdym sezonie trafiają się przedstawienia zasługujące na to miano. Może warto, zamiast głównej nagrody, przyznawać wyróżnienia spektaklom niedopracowanym lub takim, których jednym z nielicznych, jeśli nie jedynym atutem jest interesujący pomysł? Pozostaje mieć nadzieję, że XIII edycja Festiwalu będzie bogatsza w kompletne, niestereotypowe, ciekawe przedstawienia.