Wysłuchiwanie muzyki najwyższych rejestrów sprawia uchu ludzkiemu najwyższą przyjemność. Tak było w sobotę na Zamku.
Opera na Zamku przygotowała w sobotę na zamkowym dziedzińcu koncert sopranów koloraturowych, które w operach biorą najwyższe szczyty, mając przy tym niesłychaną biegłość w szybkim i precyzyjnym śpiewaniu gam i ozdobników. To śpiewaczki, które Piotr Deptuch, dyrektor artystyczny opery, prowadzący tego wieczoru orkiestrę i konferansjerkę, obrazując fach wokalny, porównuje do najszybszych biegaczek w sporcie. Koloratura to skarb, rzadko dawany przez naturę, ale też dla wokalistek "przekleństwo" mądrego dysponowania warsztatem. Bo żeby te najwyższe dźwięki "trzymać w głosie", muszą ćwiczyć więcej od innych, ale nie przeforsować głosu i nagle nie zmieniać repertuaru, choć serce rwie już np. z Mozarta do Verdiego. Tym bardziej należy więc doceniać sopranistki koloraturowe. Symbolem koloraturowego śpiewania, partią dla tego głosu ekstremalną, są "trele" z arii Królowej Nocy z "Czarodziejskiego fletu" Mozarta. W koncercie na zamkowym dziedzi