Zależy nam na dialogu, nie tylko wśród postaci tej sztuki, również na dialogu z widzami. Takie doświadczenia jak kontakt z chorobą, ze starością, śmiercią często potrafimy docenić już po fakcie, po początkowym zmuszeniu samego siebie do myślenia o tych sprawach, które na pewnym etapie życia dotyczą przecież nas wszystkich - mówi reżyser ŁUKASZ KOS przed premierą "Staroość jest piękna" na pl. Konstytucji w Warszawie.
Dziś na placu Konstytucji zobaczymy spektakl "Starość jest piękna". Reżyser Łukasz Kos [na zdjęciu] opowiada "ŻW" o mrokach i urokach zaawansowanego wieku oraz o wystawieniach w plenerze. Z Łukaszem Kosem rozmawia Agnieszka Rataj. To pana pierwsza realizacja plenerowa. Ma pan przed nią jakieś obawy? Łukasz Kos: Nigdy wcześniej tego nie robiłem, tutaj też jeszcze nie organizowaliśmy prób na placu, na razie gramy na podwórku na tyłach teatru Polonia. Dopiero na piątkowej próbie wyjdziemy naprawdę do ludzi, na ulicę, zobaczymy, czym to się skończy. Wiem, że sporo pan pozmieniał w oryginalnym tekście. Na czym polegały zasadnicze zmiany? - Przede wszystkim na nadaniu mu teatralnej dynamiki. Ten tekst pierwotnie nie był scenariuszem teatralnym, powstał jako rodzaj prozy, bardzo ostrego politycznie manifestu. My na pewno chcemy od tej polityki uciec. Zależało mi też na rytmizacji wypowiedzi, bo ten tekst jest trochę jak protest song. Muzykę do s