Łódź. Jak prezydent Kropiwnicki rządzi kulturą

Coś niezwykłego dzieje się w instytucjach kultury, podlegających prezydentowi Łodzi. Oczekiwane efekty artystyczne całkowicie wyparte zostały przez nieoczekiwaną karuzelę stanowisk, gonitwę pomyłek i niekonsekwencji.

«Przykładem na istną biegunkę myśli są zmiany w Teatrze Nowym. Oto na stanowisko dyrektora artystycznego prezydent Jerzy Kropiwnicki [na zdjęciu] powołał po raz drugi Grzegorza Królikiewicza. Jakby jednego skandalu przy mianowaniu go na to stanowisko po raz pierwszy, w lutym 2003 roku, było mało. Obrazu dopełniają zawirowania w Wydziale Kultury UMŁ, w Śródmiejskim Forum Kultury, stagnacja w Teatrze Muzycznym i zbiór niekonsekwencji wobec gmachu Filharmonii Łódzkiej.

Królikiewicz jak bumerang

Jerzy Kropiwnicki w lipcu tego roku poinformował, że zamierza przedłużyć umowę z Grzegorzem Królikiewiczem na pełnienie funkcji dyrektora artystycznego teatru. Nowy kontrakt miał być zawarty do maja przyszłego roku.

- Nie mogę przeprowadzić konkursu w terminie umożliwiającym sprawne rozpoczęcie sezonu artystycznego - tłumaczył swą decyzję prezydent i podpierał ją niedopełnieniem przez Ministerstwo Kultury powinności ogłoszenia rozporządzenia "w sprawie organizacji i trybu przeprowadzania konkursu na kandydata na stanowisko dyrektora instytucji kultury".

Tymczasem takie rozporządzenie minister kultury wydał 30 czerwca. Co więc stało w lipcu na przeszkodzie, by ogłosić konkurs?

- Nic - odpowiedział "Dziennikowi" Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta. Zdaniem Kajusa Augustyniaka, konkurs miał zostać rozstrzygnięty w połowie lub w końcu września, a nowy dyrektor, choć funkcję miał objąć dopiero przed wakacjami 2005, już zimą miał rozpocząć pracę.

Nieoczekiwanie prezydent zmienił zdanie. Co do Królikiewicza (nie przedłużył z nim umowy, a jedynie spowodował, że został on zaangażowany w "Nowym" na etacie reżysera) i co do konkursu (okazało się, że rozporządzeń jednak brakowało).

Rozporządzenia, na które tak czekał prezydent, wreszcie zostały przez ministra kultury podpisane 19 października i weszły w życie 2 listopada. Teoretycznie więc konkurs można ogłosić "za chwilę". A tu kolejna zmiana decyzji: prezydent powierzył Królikiewiczowi pełnienie obowiązków dyrektora artystycznego na trzy miesiące, do 31 stycznia 2005.

- Do tej pory nie posiadam dokumentów z Ministerstwa Kultury, które pozwoliłyby mi przeprowadzić konkurs, bez obawy o oprotestowanie jego wyniku na podstawie zarzutów formalnych - mówi Jerzy Kropiwnicki. - Gdy tylko ukażą się dzienniki urzędowe zawierające brakujące akty wykonawcze, ogłoszę konkurs. Podtrzymuję wolę niezwłocznego zatrudnienia zwycięskiego kandydata w teatrze na stanowisko reżysera w najkrótszym możliwym dla niego terminie, a na stanowisku dyrektora artystycznego od 1 lutego 2005.

Pusto w urzędzie

Nie lepiej układa się "na górze". Mianowana na stanowisko dyrektora Wydziału Kultury UMŁ Małgorzata Bartyzel zrezygnowała z pracy po kilku miesiącach. - Sytuacja wokół Teatru Nowego była jednym z elementów, ale nie jedynym - mówi Bartyzel. - Uderzyło mnie też sformułowanie, które podam jako przykład pojmowania kultury przez moich byłych przełożonych. Otóż w raporcie miasta o stanie kultury znalazłam zdanie, że nie można mówić o autonomii kultury, bo to było dobre w czasach cenzury. Chyba coś nie tak, prawda? Zwróciłam na to uwagę, ale niczego to nie zmieniło.

Po Bartyzel na stołku dyrektorskim usiadł Zbigniew Pacura. Niedługo później Andrzejowi Marii Marczewskiemu powierzono dyrekcję Śródmiejskiego Forum Kultury, zwalniając poprzedniego dyrektora - Witolda Jabłońskiego (notabene wcześniejszego dyrektora wydziału kultury). Stan taki nie trwał długo. W czerwcu tego roku podziękowano za pracę Marczewskiemu. Niebawem jego miejsce zajął... Zbigniew Pacura. Do dziś natomiast nikt nie zajął miejsca dyrektora wydziału kultury. Obowiązki pełni Grażyna Bolimowska.

Milczenie w Muzycznym

Podczas gdy w Teatrze Nowym, dzięki dotacji, w ubiegłym sezonie powstało aż 10 premier, scena Teatru Muzycznego nie dała ani jednej. "Muzyczny" od kilku sezonów pogrążany jest w biedzie (dotację ma niższą niż "Nowy", choć prócz aktorów-solistów zatrudnia orkiestrę, chór i balet) i mamiony obietnicami modernizacji. W tym roku trzeba było na gwałt wzmocnić ściany frontonu, bo groziły zawaleniem.

Przykre jest też, że zapowiadana na koniec tego roku premiera "Wesołej wdówki" nie odbędzie się. Tytuł natomiast zrealizuje Teatr Wielki.

Reasumując: w Łodzi nie ma dyrektora Wydziału Kultury, w miejskim teatrze dramatycznym brakuje dyrektora artystycznego, kierownika literackiego, aktorskiego zespołu, przyzwoitego poziomu. Na przyszłość Teatru Muzycznego nie ma koncepcji. Jest za to odczuwalny brak stabilności, nonszalancja i obojętność wobec kultury. Do tego można jeszcze dodać zdumiewający brak konsekwencji w kwestii budynku Filharmonii Łódzkiej, a dokładnie wcześniejszej zgody na wyburzenie zabytkowego frontonu (wydał ją Wydział Architektury UMŁ) i obecny upór nakazujący jego odbudowę, co jest absolutnie niemożliwe.

Kulturalna Łódź zamienia się w szalupę i dryfuje bez celu.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego