Pełne rozmachu przedstawienie

"Lew w zimie" w reż. Grzegorza Jarzyny w Burgtheater w Wiedniu. Pisze Grażyna Krzechowicz w Odrze.

«Rok po sukcesie odniesionym w Wiedniu słynną już "Medeą" na kameralnej scenie Burg-Kasino (o której pisałam w "Odrze") Grzegorz Jarzyna przeniósł się na główną scenę Burgtheater, prezentując na niej inscenizację "Lwa w zimie" Jamesa Goldmana. Reżyser zaprosił do współpracy polskiego scenografa, Magdę Maciejewską, fachowców od światła i muzyki - Jacqueline Sobiszewski i Jacka Grudnia, także dwoje polskich aktorów: Katarzynę Wamke i Tomasza Tyndyka (którzy grając w sztuce cudzoziemców, rozmawiają ze sobą chwilami po polsku). Jarzyna, sięgając po broadwayowską sztukę, określoną przez nowojorską krytykę jako skrzyżowanie "Króla Leara" Szekspira z "Kto się boi Virginii Woolf?" Edwarda Albee (która zdobyta sobie stawę międzynarodową ekranizacją z 1968 roku z Katharine Hepburn i Peterem O'Toole'em w rolach głównych), pragnął zapewne powtórzyć swój poprzedni sukces.

"Lew w zimie" jest sztuką kostiumową z postaciami historycznymi, choć napisaną w stylu postmodernistycznym. Sztuka rozgrywa się w okresie świąt Bożego Narodzenia 1183 na dworze Henryka II, króla angielskiego, najpotężniejszego ówcześnie władcy Europy, który pragnie uregulować sukcesję po swojej śmierci. Świąteczne spotkanie rodzinne, na które władca zaprasza oprócz synów także trzymaną w izolacji na wyspie Oceron małżonkę Eleonorę Akwitańską, stanowi dobrą ku temu okazję. Historia rozgrywek dynastycznych na dworze Plantagenetów zakończyła się, jak wiadomo, dopiero po śmierci Henryka w 1189 roku koronacją Ryszarda Lwie Serce na króla Anglii i stopniową utratą wpływów na kontynencie na rzecz Filipa II. Jarzyna przeniósł sztukę do współczesności, tworząc dramat psychologiczny osnuty wokół walki o pieniądze i władzę, czyli kontrolę nad innymi. Królestwo zamieniło się w potężny holding, na czele którego stoi starzejący się, ale jeszcze pełen sit witalnych (młoda kochanka!) Henry. Walczy on na różnych frontach o swoje imperium finansowe, przy czym nie chodzi tutaj o rywalizację Francji i Anglii, ale Wschodu z Zachodem. Postać młodego Philipa zamienia się w Finansistę ze Wschodu, z którego ust padają znamienne słowa; Teraz kolej na nas...

Reżyser wprowadził do sztuki także nieco własnych dialogów, aby ją bardziej uaktualnić. Eleonor wypowiada takie kwestie jak; żyjemy w 21 wieku i jesteśmy barbarzyńcami, a syn Geoffrey wygłasza monolog o transakcjach finansowych. Modernistyczna scenografia i kostiumy podkreślają atmosferę naszych czasów - miękkie wykładziny dywanowe, ciężkie zasłony, dyskretna muzyka płynąca ze stojącego w rogu salonu Bósendorfera, na którym Leszek Możdżer wykonuje swoje aranżacje do muzyki Jacka Grudnia w liryczno-melancholijnym nastroju. Scenę obudowano z trzech stron szklanymi ścianami, pozwalającymi wejrzeć w inne pomieszczenia rezydencji; fitness studio czy bar - wszystko to skąpane w zielonej tonacji z przyćmionym światłem, dostrojonym do atmosfery bożonarodzeniowej. W tej scenerii głowa rodziny i holdingu, Henry, obchodzi tradycyjne święta ze swymi dorosłymi synami, żoną i młodą kochanką, cudzoziemką, przeznaczoną od dziecka na żonę Suną Richiego - celem zachowania jej majątku w rodzinie. Niespodziewanie zjawia się Philip, syn dawnego partnera Henry'ego w interesach. W czasie świątecznych uroczystości mają być uregulowane po myśli Henry'ego sprawy rodzinne i przyszłość holdingu. Widz śledzi na scenie próbę sił między dwoma silnymi osobowościami małżonków, intrygujących przeciwko sobie i zawiązujących coraz to nowe aliansy. Synowie rywalizują o względy ojca bez większego powodzenia; okazują się uzależnieni w związkach kazirodczych i homoseksualnych od innych osób, a przy tym wyrachowani i perfidni bądź zagubieni i niedojrzali. Władza podnieca bohaterów bez mała seksualnie - tylko w walce o nią potrafią wyrazić swoją potrzebę miłości. W kulminacyjnej części przedstawienia ojciec myśli o wydziedziczeniu wszystkich synów i spłodzeniu nowego potomka z młodą kochanką; w odpowiedzi synowie chcą się porwać na jego życie. Do tragicznego końca jednak nie dochodzi - w końcu to nie Szekspir, tylko Goldman. Święta mijają bez decydujących rozstrzygnięć...

Jarzyna stworzył z mieszanym, polsko-austriackim zespołem pełne rozmachu przedstawienie, przykuwające uwagę przez eskalację emocji na scenie, a podkreślonych znakomitą grą głównych odtwórców. Szczególnie Wolfganga Michaela w roli Henry'ego - pełnego elegancji i niedbałej swobody bycia, który jednak w momentach dramatycznych, gdy zostanie zraniony w swoich uczuciach, potrafi zaryczeć jak prawdziwy lew. Sekunduje mu Sylvie Rohrer w roli Eleonor, światowej damy, przebieglej i zdecydowanej walczyć o władzę wszelkimi sposobami. Synowie, którzy wyrośli w atmosferze walki i rywalizacji między rodzicami, mają na uwadze tylko własny interes. Rodzina pozbawiona miłości skazana jest na klęskę - takie ma być przesłanie sztuki. Jarzyna jednak nie do końca zdecydował się, czy chce opowiedzieć historię współczesną, czy podjąć równocześnie temat historyczny. Przedstawienie zamyka wyświetłany na taśmie tekst informujący o dalszych losach historycznych postaci, czyli Henryka II, Elżbiety Akwitańskiej, Ryszarda Lwie Serce i Filipa II. Ten brak konsekwencji wytykała reżyserowi krytyka teatralna. "Lew w zimie" nie odniósł sukcesu na miarę Medei. Sama sztuka posiada za mato substancji, a oczekiwania były bardzo wysokie. Niemniej przedstawienie podobało się publiczności i mimo krytycznych uwag, zostało dobrze przyjęte przez krytykę. W Burgtheatrze potraktowano "Lwa w zimie" jako część prezentowanego tu cyklu szekspirowskiego. Pół roku wcześniej odbyła się na jego deskach premiera "Króla Leara" w reżyserii Luca Bondy'ego z Gertem Yossem w roli głównej. Jednak nie prestiżowy spektakl szekspirowski, ale "Medea" z małej sceny Burg-Kasino została uhonorowana nagrodą teatralną "Nestroy 2007" za najlepszą reżyserię - i przypadła Grzegorzowi Jarzynie. Również odtwórczyni roli Medei, Sylvie Rohrer, otrzymała nagrodę jako najlepsza aktorka z obszaru niemieckojęzycznego.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego