"Wodzirej. Koszalin Kulturkampf" w reż. Piotra Ratajczaka w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie. Pisze Joanna Krężelewska w Głosie Koszalińskim.
Ile jesteś w stanie zrobić dla kariery? Zdeptać innych, sprzedać siebie? Masz przecież już 33 lata i najwyższy czas wyrwać się z Koszalina. Przecież tu nie ma przyszłości. Wiesz o tym, prawda? A tu nagle taka szansa! Na balu w "Arce" bawić się będą VIP-y ze stolicy. Zabłyśnij wodzireju. Tylko żeby poprowadzić bal, musisz wyeliminować rywali. Donosy, kompromitacja, zdrada. Nie cofniesz się już przed zabiciem miłości i przyjaźni, a przecież jednego miałeś przyjaciela. Warto było? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami po obejrzeniu spektaklu "Wodzirej. Koszalin Kulturkampf". Weekendowa premiera wniosła świeżość i odmianę, których zdecydowanie potrzebował Bałtycki Teatr Dramatyczny. "Wodzirej" to nie odkurzony film Feliksa Falka, a pomieszanie form, które składa się na opowieść o nas, obojętnie gdzie mieszkamy. Bohaterowie to my, a rozpędzona popkultura otacza nas w każdej sekundzie życia. Śmiejemy się z castingu Uli Miziały (