"Błękitny ślusarz" w reż. Michaiła Ugarowa z Teatru.doc w Moskwie na XIV Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi. Pisze Leszek Karczewski w Gazecie Wyborczej - Łódź.
Błękitny ślusarz" nie powstał w technice verbatimu, czyli poddanych dramaturgicznej obróbce notatek z codzienności, lecz jako jego udawanie. W tym sensie szczere, że sztuka ma autobiograficzne podłoże. Autor Michaił Durnienkow zdaje w niej relację z stażu w fabryce samochodów, do której w nadwołżańskim Togliatti musi trafić każdy absolwent każdej wyższej uczelni. By posmakować robotniczego losu. Realistyczna motywacja z czasów sowieckiej gospodarki owocuje komediowym absurdem. Ale jak na purnonsens reżyser Michaił Ugarow zbyt sztywno trzyma się konstrukcyjnego schematu. Epizody robotniczej odysei Durnienkowa mechanicznie oddzielają zapowiedzi siedzącej na uboczu konferansjerki. Fabuła anty-produkcyjniaka z życia fabryki, w której marzeniem jest fajrant, łączy się z sentymentalnym pamiętniczkiem: pierwsze obmacywanie przez ochronę na portierni, pierwsza w wódka z kolegami-ślusarzami. Chwała, że dodano do nich niezgorsze anegdoty, a to o dziewczy