Z AGNIESZKĄ WARCHULSKĄ rozmawia Karolina Drawska.
Zaproponowano jej korektę zmarszczek i powiększenie biustu, ale nie zgodziła się... Wprawdzie ma za sobą rozbieraną sesję foto dla jednego z męskich magazynów, ale nie czuje się symbolem seksu. Chociaż wie, że jest atrakcyjną kobietą, nie lubi grać uwodzicielek. Z jednym wyjątkiem: może to zrobić dla męża! Skąd się wzięła opinia, że jest Pani osobą zarozumiałą? - Jeśli ktoś nie ma ochoty zwierzać się dziennikarzom ze swych prywatnych spraw, nie lubi na komendę fotoreporterów obściskiwać się z ukochanym, a ja tego nie robię, natychmiast uchodzi za nadętego zarozumialca. To jakieś pomylenie z pomieszaniem. Trudno się dziwić temu zainteresowaniu, gdy jest się tak urodziwą kobietą... - Nie rozpatruję siebie w takich kategoriach... Nie wierzę! Nie przegląda się Pani w lustrze? - To nieuniknione, ale nie jestem typem kobiety, która przed lustrem trenuje uwodzicielskie miny i gesty. Czy takiego treningu ni