powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Porno-przedmiot, porno-podmiot

Reżyser wrzucił aktorów w tandetę motelowego pokoiku, kazał im komunikować się prostym, komediowym, grubymi nićmi szytym językiem, odnaleźć się w niekończącym się ciągu komediowych zagrywek, a dla dodatkowego spotęgowania komizmu, wpisał spektakl w jawnie kiczowatą oprawę muzyczną - o spektaklu "Loretta" w reż. Roberta Glińskiego w Teatrze Powszechnym w Warszawie pisze Jan Czapliński z Nowej Siły Krytycznej.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».