"Carmen", Opera Bałtycka, Gdańsk
fot. Sebastian Ćwikła
Na ogół spokojne i letnie jest to nasze krakowskie życie teatralne, przypomina trochę stojącą wodę w stawie. Premiery ciche, bez elektryczności. Nie ma emocji, nie ma radości. Patrząc z perspektywy, w ubiegłym roku kalendarzowym ukazało się sporo zimnych, dziwacznych, wykalkulowanych przedstawień. Nie chcąc Państwu i sobie psuć humoru w nowym roku, spuszczam zasłonę miłosierdzia na tytuły poronionych przedstawień. I przypominam tylko najlepsze, w mojej ocenie, spektakle - pisze Elżbieta Konieczna w Miesiącu w Krakowie.
Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się
zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».