powiększwersja do drukupoleć znajomemu

"Wesele" nie jest tak bardzo arcypolskie jak kotlet mielony

- Mając szesnaście lat pierwszy raz widziałem filmową wersję "Wesela" w reżyserii Andrzeja Wajdy. Pamiętam, że film obejrzałem wtedy aż pięć razy. Zrobił na mnie niesamowite wrażenie, zwłaszcza III akt i samo zakończenie sztuki - mówi GEZA BODOLAY, reżyser dramatu w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».