Prowincja i pustynia

Ponieważ lubelska kultura została, choć nieprawomocnie, to jednak publicznie i jakże surowo osądzona, nie pozostaje mi nic innego, jak stanąć w jej obronie - pisze Włodzimierz Wysocki w Gazecie Wyborczej - Lublin.

«W trakcie ostatniej debaty "Gazety" jeden z jej wybitnych uczestników określił Lublin jako kulturalną prowincję i pustynię. Ferując tak surowy wyrok oparł go głównie na opinii świadków, czemu dał wyraz w słowach: "moi znajomi uważają" oraz "dla nich darmowy koncert Budki Suflera czy Bajmu to nie jest wydarzenie kulturalne". Felieton Włodzimierza Wysockiego.

Ponieważ lubelska kultura została, choć nieprawomocnie, to jednak publicznie i jakże surowo osądzona, nie pozostaje mi nic innego, jak stanąć w jej obronie. Apelując od tego wyroku nie zamierzam jednak oceniać, czy koncerty Budki Suflera i Bajmu są czy nie są wydarzeniami kulturalnymi (a już na pewno, w jaki sposób na ich artystyczną wartość wpływać może darmowość występu). Nie ma to nic do sprawy, jako że za rządów panującego nam obecnie prezydenta koncerty takie przez władze miejskie nie były organizowane (co wcale nie znaczy, że na pewno nigdy nie powinny). Nie chcę też kwestionować wiarygodności osób, na których opinii wyrok na lubelską kulturę oparto, choć nie ukrywam, że brakuje mi trochę w jego uzasadnieniu bezpośredniej oceny i obserwacji ze strony samego autora. Ośmielam się natomiast prosić (mimo, iż mam świadomość, że sprawa generalnie nie należy do łatwych) o uwzględnienie choćby niektórych z niżej przytoczonych okoliczności łagodzących. Ja i moi znajomi (ściślej żona) dwa tygodnie temu byliśmy w Teatrze Osterwy na "Idiocie" [na zdjęciu] i uważamy, że ta inscenizacja w reżyserii Krzysztofa Babickiego, z Szymonem Sendrowskim w roli głównej, jest nie tylko nie prowincjonalna ale całkiem udana, może nie światowa, ale na pewno wielkomiejska. Nie dalej zaś jak tydzień temu zagnało nas do "In Vitro" i zgodnie stwierdzamy, że "Nic co ludzkie" nie tylko okazało się nam nieobce, lecz na tyle bliskie, mądre i potrzebne, że poleciliśmy je wszystkim innym znajomym (w razie konieczności możemy więc przedstawić naprawdę wielu świadków). Jakby tego nie było dosyć, wczoraj wzruszył nas do łez "Świat według błazna" - nowy film Grzegorza Linkowskiego (najpiękniejszy i najlepszy chyba w jego karierze). Jak na kilka dni pobytu na pustyni, to wcale nieźle, zwłaszcza że można do tego dodać jeszcze parę naprawdę dobrych koncertów i interesujących wystaw (np. udany debiut Pawła Grzesia w Galerii Białej). Tych wydarzeń oczywiście nie zarządzili, ani nie stworzyli miejscy urzędnicy, ale też nie ich chcę bronić, zwłaszcza, że łatwo byłoby mi zarzucić tendencyjność. Staję w obronie lubelskiej kultury, jako naszego wspólnego duchowego dorobku oraz tych, którym ten dorobek rzeczywiście zawdzięczamy. Sprzeciwiam się traktowaniu z góry i z gruntu tego, co mamy jako mierne, byle jakie, na pewno gorsze niż mają inni. W ostatnim słowie - Wysoki Sądzie - proszę więc o sprawiedliwość.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego