Wrocław. Baletowe figle wyobraźni w Operze Wrocławskiej

Na scenie wrocławskiej opery zobaczymy dwa godzinne widowiska baletowe. Są kompletnie różne stylistycznie.

«"Figle szatana" - typowo dziewiętnastowieczne, "Rękopis znaleziony w Saragossie" - współczesne, łączące orkiestrę i brzmienia elektroniczne. Wspólny mianownik dla obu to osoba kompozytora - jest nim wrocławianin Rafał Augustyn. Fabularnym spoiwem natomiast jest wiara w moc wyobraźni - o jej sile opowiadają oba przedstawienia.

Ciekawa jest historia o powstaniu "Figlów szatana". Prawie 140 lat temu dwaj popularni wówczas twórcy: Stanisław Moniuszko i Adam Münchheimer, napisali wspólnie balet o takim właśnie tytule. Stał się jednym z największych przebojów repertuaru Teatru Wielkiego w Warszawie od swej premiery w 1870 r. po sam koniec XIX wieku. W czasie II wojny światowej partytura zaginęła. Zachowały się jedynie fragmenty i szkice.

Z prośbą o zrekonstruowanie czego się da i dopisanie reszty Teatr Wielki zwrócił się do Rafała Augustyna, absolwenta wrocławskiej Akademii Muzycznej, cenionego autora m.in. muzyki teatralnej.

Augustyn zadanie wypełnił, mocno skracając całość, bo już do oryginalnej wersji były zastrzeżenia, że jest zbyt długa. Z trzyaktowego widowiska zrobiła się jednoaktówka. Tak wystawiono ją w 1988 roku w Teatrze Wielkim i w takiej wersji zobaczymy ją we Wrocławiu.

- Sporo zachowało się muzyki Münchheimera - opowiada Augustyn. - Mniej więcej połowa całości jest jego autorstwa, jedna czwarta Moniuszki i jedna czwarta moja.

Te trzy części kompozytor zszył tak zgrabnie, że nikt nigdy nie zorientował się, co właściwie zostało dopisane.

- To moja tajemnica i nie zamierzam jej zdradzać. Chociaż może kiedyś ogłoszę jakiś konkurs? - żartuje Augustyn.

Fabuła jednoaktowych "Figlów szatana" jest szkicowa: na balu piękna femme fatale stosuje najróżniejsze sztuczki, by uwieść młodzieńca. Ewelina Sojecka, reżyser przedstawienia, interpretuje ją jako rzecz o nieśmiałości.

- Bohaterka wyobraża sobie, że ma niemal diabelskie możliwości oddziaływania na mężczyzn - tłumaczy.

O tym, jakie figle płata nam wyobraźnia, będzie także drugie baletowe przedstawienie dzisiejszego wieczora. To światowa prapremiera adaptacji "Rękopisu znalezionego w Saragossie" Jana Potockiego. Tu kompozytor nie imitował już dziewiętnastowiecznego stylu. Postawił na syntezę, bo sama powieść Potockiego jest konglomeratem stylów i konwencji. W jej adaptacji elektronika miesza więc się z dźwiękami orkiestry, współczesna muzyka przechodzi w klasyczną sarabandę. Dzieło powstało na zamówienie Opery Wrocławskiej. Jeszcze na wczorajszych próbach Augustyn zmieniał niektóre partie.

- Są kompozytorzy, którzy bez przerwy grzebią przy tym, co napisali - na przykład Beethoven. Inni, jak Szostakowicz, piszą, kończą i nie ruszają. ja jestem z tych, co grzebią do samego końca - mówi.

Oba spektakle można obejrzeć w sobotę i w niedzielę w Operze Wrocławskiej o g. 19.

Bilety kosztują od 10 do 175 zł.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego