Wyspiański jest nasz

- Z niesmakiem odnoszę się do zaklinania takich artystów jak Wyspiański w kamień pomnika. Chcę odzyskać lektury Wyspiańskiego, które na lekcjach języka polskiego są dobijane . Wyspiański jest nasz - mówi PAWEŁ PASSINI, reżyser spektaklu "Odpoczywanie", który 28 listopada zainauguruje w krakowskiej Łaźni Nowej festiwal "Wyspiański wyzwala".

«"Odpoczywanie" ma być odarciem Wyspiańskiego ze statusu narodowej pamiątki. O czym tak naprawdę będzie Pana spektakl?

- W moich przedstawieniach nie ma jasno zarysowanej struktury fabularnej. Staram się raczej stwarzać pewną rzeczywistość sceniczną. W tym wypadku będzie to przestrzeń Wyspiańskiego. To ona stanie się ramą przedstawienia. Punktem wyjścia są relacje, jakie autor "Wyzwolenia" miał ze swoimi dziećmi. Dariusz Kosiński, który był naszym konsultantem, twierdzi nawet, że artysta realizował się w kontaktach z dziećmi. Siła ich wyobraźni i witalność były mu potrzebne do pracy. Wszyscy kojarzą twarze jego prac z radością, beztroską, nieskrępowaną zabawą. Tymczasem rzeczywistość okazała się dla dzieci Wyspiańskiego dramatem. Gdy umarł ich ojciec, grupa jego przyjaciół ogołociła dom w Węgrzcach z pamiątek po artyście. Finałem tego dramatu było pozbawienie żony autora "Wesela", Teofili, praw rodzicielskich. To był dla pociech Wyspiańskiego koniec idylli. Dwójka synów, Teodor i Staszek, trafiła do zakładu psychiatrycznego, córkę wysłano do szkoły klasztornej w Szwajcarii. Średni syn Mietek zakochał się w Żydówce i - gdy nie dostał zgody matki na ślub - pojechał na front i tam zginął.

Czy mamy rozumieć, że "Odpoczywanie" to historia dramatu rodziny artysty?

- Nie, a przynajmniej nie tylko. Te pogmatwane życiorysy, rodzinne tragedie i osobiste dramaty w ogóle nie pasują do Wyspiańskiego, do jakiego chcemy się jako naród przyznawać. Zostały wyrzucone poza obszar naszej zbiorowej pamięci. Wygładziliśmy je, by łatwiej było nam się do niego przyznać.

Dlaczego ten spektakl może być istotny dla współczesnego Polaka?

- Myślę, że "Odpoczywanie" będzie dla niego głosem o mentalnym osieroceniu. To ważne zwłaszcza teraz, gdy tylu młodych ludzi wyjeżdża z Polski. Opuszczają rodzinne strony, poszukując swojego miejsca. Co z naszej tradycji zabiorą ze sobą? Warto przy tej okazji zapytać także, czy Wyspiański jest dla nas tym samym, czym dla Holendrów van Gogh?

Jak ważna jest dla Pana, twórcy młodego pokolenia, twórczość Wyspiańskiego?

- Z niesmakiem odnoszę się do zaklinania takich artystów jak Wyspiański w kamień pomnika. Chcę opowiadać o nim bez zadęcia, bez zamieniania go w martwą, narodową pamiątkę. Chcę odzyskać lektury Wyspiańskiego, które na lekcjach języka polskiego są dobijane. Poza tym jest to artysta, który w teatrze dokonał odkrycia. Chyba jako pierwszy na świecie chciał zastosować projekcję filmową w spektaklu. Rozumiał, że teatr musi żyć tempem swoich czasów. Powinien korzystać z nowych mediów, bo one towarzyszą jego widzom. Dlatego na naszym spektaklu nie zabraknie na scenie... internautów. Oni będą na bieżąco komentować przedstawienie, a ich wypowiedzi wplecione zostaną w wizualną warstwę spektaklu.

***

Wszystkich, którzy chcieliby wziąć udział jako internetowi komentatorzy w spektaklu "Odpoczywanie", proszeni są o kontakt pod adresem nettheatre@gmail.com.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego