powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Trącanie kijem, przesuwanie znaczeń...

Klata to nie tylko przedstawienia, ale osobowość, zjawisko, które przez kilka lat elektryzowało krytykę. Zjawisko oswojone i uszeregowane za pomocą tych kilku słów-kluczy. Niektóre z nich, zresztą, podpowiedział sam reżyser - pisze Marcin Kościelniak w Tygodniku Powszechnym.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».