|
E-teatr.pl. Reaktywacja
|
|
|
Rzeszów. Tejkowski znowu dyrektorem u Siemaszkowej
|
|
|
Płock. Rozpoczyna się Festiwal Sztuki im. Stefana Themersona
|
|
|
Elbląg. Próbują Williamsa i Saramonowicza
|
|
|
Kraków. Rodzina Hanocha Levina w Teatrze BARAKAH
|
|
|
Przemyśl. Szkoła im. Heleny Modrzejewskiej
|
 |
  |
|
|
Wkraczając w świetlny snop
"Fantom bólu" Teatru Doc z Moskwy na XII Międzynarodowym Festiwalu Konfrontacje w Lublinie. Pisze Grzegorz Kondrasiuk w Gazecie Wyborczej - Lublin.
«"Fantom bólu" moskiewskiego Teatru Doc był najmocniejszym akcentem trzeciego dnia Konfrontacji. W pracy czołowej rosyjskiej sceny wielka rosyjska tradycja gry psychologicznej spotkała się z nową rosyjską dramaturgią. W wyniku tego spotkania powstało dzieło o dużej artystycznej sile. Dramat Wasilija Sigariewa (rocznik 1977) sięga po charakterystyczne dla szkoły Nikołaja Kolady motywy, opowiadając historię ludzi "skrzywdzonych i poniżonych". Jest to portret rzeczywistości w skali jeden do jednego, godzina z życia świata zdegradowanego, w tym przypadku - obskurnej stróżówki na złomowisku tramwajów. Młodemu autorowi udało się jednak przekroczyć poziom płaskiego epatowania wulgarnością i brzydotą. Tak jak w najlepszych utworach młodego nurtu dramaturgii rosyjskiej dokonał sublimacji świata "biednych ludzi", rzucając snop światła w ciemność świata bez nadziei.
Tekst Sigariewa znalazł swoich idealnych wykonawców w osobach trójki aktorów: Eleny Liaminy, Kiryła Pletenowa i Walentina Samokhina. Rzadko mamy okazję oglądać tak plastyczne, pełne niuansów, chciałoby się powiedzieć, absolutnie spełnione aktorstwo. Rolę chorej psychicznie Oleńki, która nie przyjmuje do wiadomości śmierci męża oraz córeczki i codziennie powraca na złomowisko, Samokhina zbudowała na nieubłaganym konsekwentnym uporze w ignorowaniu swojej rozpaczliwej sytuacji. Osią spektaklu jest niewątpliwie rola Dimy w wykonaniu Pletenowa, aktora o niebywałym instynkcie i silnej, magnetycznej osobowości. Prymitywny, prawie debilowaty Dima pod wpływem spotkania z Oleńką dokonuje rzeczy zdawałoby się niemożliwej, przeistaczając się na naszych oczach, trzeźwiejąc ze zbydlęcenia i duchowej abnegacji.»
"Wkraczając w świetlny snop" Grzegorz Kondrasiuk Gazeta Wyborcza nr 235 08-10-2007
|
|
|
|
|