Od 30 lat JERZY GRONOWSKI występuje w wałbrzyskich teatrach, śpiewa, koordynuje teatralne życie, a jak trzeba... nawet pociąga za sznurki..
Na szczęście tylko marionetek. I to rzadko, bo jak sam mówi, jest to naprawdę trudna sztuka i jeśli to możliwe, prosi reżyserów, by nie dawali mu ich do ręki. - Nie jestem lalkarzem. Do końca życia będę dziękował kolegom, którzy mnie z otwartymi rękami przyjęli sześć lat temu w Teatrze Lalek i wszystko mi pokazali, także jak się pracuje z marionetkami i innymi rodzajami lalek - mówi Jerzy Gronowski. - Miałem 13 lat, jak zacząłem pracować w moim rodzinnym Gnieźnie. Moja pierwsza praca w teatrze była pracą biurową. I tam właśnie usłyszano, jak cały czas coś sobie podśpiewuję, nucę, i zachęcono mnie, żebym zdawał do szkoły muzycznej - opowiada artysta, jak wyglądały początki jego kariery. Potem przyszła kolej na studia na wydziale aktorsko-wokalnym we Wrocławiu, praca w chórze Polskiego Radia i Telewizji we Wrocławiu, w zespole madrygalistów Capella Bydgostiensis przy Filharmonii Pomorskiej, w Teatrze Muzycznym w Szczecinie jako śpiewa