powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Patrząc na cudze cierpienie

Edynburg przypomina mi czasem Ścianę Płaczu, do której pielgrzymują skrzywdzeni i poniżeni z całego świata. Obecność spektakli dotyczących stref konfliktu rodzi pytanie o motywy, jakimi kierują się widzowie, którzy chcą płacić za patrzenie na bądź co bądź cudzą tragedię. Czy za empatią i solidarnością nie kryje się czasem przyjemność podglądacza? To pytanie stawia brazylijska choreografka Lia Rodrigues w spektaklu "Incarnat", jednym z wydarzeń na Fringe'u - z Edynburga pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».