W Teatrze Rustaveli w Tbilisi współpracuje z Robertem Sturua od wielu lat, zgadzają się w swoich interpretacjach literatury, ale nadal ich rozmowy w trakcie przygotowania spektaklu bywają skomplikowane. O tym, jak odczytuje "Hamleta" i dlaczego tak ważna jest dla niego lektura utworów Szekspira z Zazą Papushvili, odtwórcą Hamleta w spektaklu zaprezentowanym w poniedziałek (6 sierpnia ) w Teatrze Muzycznym w Gdyni rozmawia Agata Kirol z Gazety Wyborczej - Trójmiasto.
Agata Kirol: Zagrał Pan wiele ról szekspirowskich. Czy takie doświadczenie sprzyjało pracy nad "Hamletem"? Zaza Papuashvili: Rzeczywiście, już jako student, skupiłem się na twórczości Szekspira, od zawsze była mi bliska. Jednak, doświadczenie nie ma znaczenia, kiedy pracuje się nad Szekspirem. Ważne jest, żeby nie grać go nudno i miałko. Trzeba trochę pochuliganić. Mam na myśli pewien wewnętrzny stan poznawania siebie, a nawet kształtowania osobowości. A Szekspir jest bliski, przede wszystkim dlatego, że doskonale zna życie. W jego dziełach, tak jak w życiu los jest przypadkiem, wydarzyć się może wszystko, czytając jeden wers płaczemy, a w następnym już nie możemy powstrzymać się od śmiechu. Mówi o rzeczach bardzo prostych, ale prostota to głębia, opoka dla wielu osób. "Hamlet" jest znakomitym przykładem tego, co u Szekspira jest najważniejsze, autor opowiada o losach człowieka, który został postawiony w sytuacji bez wyjścia. W bie