Uwielbiam Festiwal Szekspirowski, także za to że jest pełen niespodzianek. Nie zapomnę Otella, który wyglądał jak Rambo. To na tym festiwalu Lady Makbet była mężczyzną, a kupiec wenecki Shylock okazał się kobietą. Pamiętam rok, gdy czterokrotnie grano "Hamleta" a Estończycy przywieźli czterogodzinny spektakl o duńskim królewiczu - pisze Grażyna Antoniewicz w Dzienniku Bałtyckim.
Jak co roku, William Szekspir zawładnie Gdańskiem. W piątek, 3 sierpnia, rozpoczyna się XI Festiwal Szekspirowski. Wypada być na tym festiwalu, bowiem Szekspir to modny autor. Przyjeżdżają więc do Gdańska wielbiciele elżbietańskiego dramaturga, nawet po to, żeby później marudzić, że armeński "Hamlet" rozczarował i dyskutować, która Julia była lepsza: litewska z pizzerii czy ta pływająca w akwarium? Uwielbiam Festiwal Szekspirowski, także za to że jest pełen niespodzianek. Nie zapomnę Otella, który wyglądał jak Rambo. To na tym festiwalu Lady Makbet była mężczyzną, a kupiec wenecki Shylock okazał się kobietą. Pamiętam rok, gdy czterokrotnie grano "Hamleta" a Estończycy przywieźli czterogodzinny spektakl o duńskim królewiczu. Aktorzy grali wiernie tekst, ba, nawet przecinki... To na tym festiwalu podziwialiśmy "Burzę" z Hawany - pełną karaibskich mitów i niezwykły "Sen nocy letniej" z Korei. W tym roku, czeka nas mniej przedstawień, ale