Logo
3.08.2007 Wersja do druku

Jeśli Szekspir, to jesteśmy w Gdańsku

Uwielbiam Festiwal Szekspirowski, także za to że jest pełen niespodzianek. Nie zapomnę Otella, który wyglądał jak Rambo. To na tym festiwalu Lady Makbet była mężczyzną, a kupiec wenecki Shylock okazał się kobietą. Pamiętam rok, gdy czterokrotnie grano "Hamleta" a Estończycy przywieźli czterogodzinny spektakl o duńskim królewiczu - pisze Grażyna Antoniewicz w Dzienniku Bałtyckim.

Jak co roku, William Szekspir zawładnie Gdańskiem. W piątek, 3 sierpnia, rozpoczyna się XI Festiwal Szekspirowski. Wypada być na tym festiwalu, bowiem Szekspir to modny autor. Przyjeżdżają więc do Gdańska wielbiciele elżbietańskiego dramaturga, nawet po to, żeby później marudzić, że armeński "Hamlet" rozczarował i dyskutować, która Julia była lepsza: litewska z pizzerii czy ta pływająca w akwarium? Uwielbiam Festiwal Szekspirowski, także za to że jest pełen niespodzianek. Nie zapomnę Otella, który wyglądał jak Rambo. To na tym festiwalu Lady Makbet była mężczyzną, a kupiec wenecki Shylock okazał się kobietą. Pamiętam rok, gdy czterokrotnie grano "Hamleta" a Estończycy przywieźli czterogodzinny spektakl o duńskim królewiczu. Aktorzy grali wiernie tekst, ba, nawet przecinki... To na tym festiwalu podziwialiśmy "Burzę" z Hawany - pełną karaibskich mitów i niezwykły "Sen nocy letniej" z Korei. W tym roku, czeka nas mniej przedstawień, ale

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jeśli Szekspir, to jesteśmy w Gdańsku

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Bałtycki nr 179/2.08.

Autor:

Grażyna Antoniewicz

Data:

03.08.2007

Festiwale