- Zrobiłam kiedyś projekt zatytułowany "Chciałabym Cię spotkać", mówiący o tańcu jako o moim kochanku. Bo taniec jest właśnie jak kochanek, czasem traktuje cię bardzo wyjątkowo, czasem cię zdradza, jednak zostajesz przy nim, bo go kochasz - mówi Gesel Mason, amerykańska tancerka i choreografka, która w czwartek (28 czerwca) zaprezentuje dwie etiudy podczas XIV Konferencji Tańca Współczesnego w Bytomiu.
Jesteś tancerką, choreografką, producentką. Jak godzisz to wszystko? - Jeżeli pytasz, jak wygląda mój przeciętny dzień, to przyznaję od razu, że jestem pracoholiczką. Czasem wstaję rano i siadam przed komputerem jak większość ludzi i odpisuję na zaległe e-maile i przygotowuję wszystko, co jest związane z produkcją spektakli. Prowadzę negocjacje z uniwersytetami na temat projektów, analizuję budżety czy godzinami wydzwaniam do ludzi. Mam własną firmę Mason/Rhynes Productions oraz własny zespół tancerzy, działający non profit, Gesel Mason Performance Project. Nie mam czasu na prywatne życie. Wiem, że pracuję za dużo ale po prostu kocham to robić. W Bytomiu zaprezentujesz dwa solowe numery. Co zobaczymy? - Pierwsza etiuda "Jumping the Broom" w choreografii Davida Rousseve to opowieść o dwóch kwestiach, które wciąż budzą kontrowersje w Ameryce: o niewolnictwie oraz o homoseksualizmie. Nie wprost - bo to raczej punkty wyjścia. Stawiam p