Przypomnijmy: tenor, baryton i bas - oto trzy podstawowe rodzaje męskich głosów obowiązujących w śpiewie operowym. Podaliśmy je w kolejności: od najwyższego do najniższego. Ale dzisiaj wyjątkowo nie o tenorach, a o barytonach. Powód jest ważny: trzech młodych polskich śpiewaków obdarzonych tym rodzajem głosu robi interesujące kariery- pisze Maciej Deuar w Kurierze Szczecińskim.
Oczywiście uosobieniem wszelkich stereotypowych wyobrażeń o facecie śpiewaku jest tenor: najlepiej z dużym brzuchem i na krótkich nóżkach. Taki jegomość wyciąga przysłowiowe "wysokie C", które wzbudza wręcz stadionowy entuzjazm. Następnie śpiewa wysokie C księgowemu w teatrze, który wypłaca mu wysokie honorarium. Bo tak się od lat przyjęło, że tenorzy pobierają najbardziej sowite wynagrodzenie. Dla nich bowiem literatura operowa przeznacza najwięcej pierwszoplanowych ról. Oczywiście natychmiast unieważnijmy te stereotypy: od dawna już warunkiem kariery śpiewaka operowego jest nie tylko głos i talent muzyczny, ale w równej mierze aparycja i predyspozycje aktorskie. Luciano Pavarotti był zapewne ostatnim słynnym operowym grubasem, który był wprawdzie przysłowiowym scenicznym drewnem, ale - jak ktoś się wyraził obrazowo - "w jego gardle mieszkał Bóg". W dzisiejszych czasach, gdy rynek nagrań operowych to przede wszystkim DVD z zarejestrowanymi s