Zmar³ Jan Kosiński

30 września 1974 - Zmarł Jan Kosiński (ur. 29 VI 1916) jeden z najwybitniejszych scenografów okresu powojennego. Absolwent PIST, autor ponad 140 opraw scenogra­ficznych realizowanych w teatrach Warszawy, Katowic, Krakowa, Poznania i Wrocławia. "Uczeń Daszewskiego i współpracownik Schillera, zdradzający nadrealistyczne niemal uczulenie na dziwność i utajony sens symboliczny egzystencji przedmiotów, był urzeczony zjawiskiem przestrzeni, jej porządkiem architektonicznym kryjącym w sobie zarówno abstrakcyjno-racjonalne rygory konstruowania, jak zagadkowe i nieuchwytne otchłanie iluzji. W robocie scenicznej wynikało stąd połączenie ścisłego respektu dla jej funkcjonalności oraz właściwego klasycystom poczucia ładu - z wizjonerstwem, którego siłę emocjonalną miarkowało ironiczne spojrzenie sceptyka i erudyty" (Janusz Bogucki, "Sztuka Polski Ludowej"). To ostatnie zdanie najtrafniej może wyraża dzisiejszy stosunek do twórczości Kosińskiego. Przygotowana z okazji dziesięciolecia śmierci artysty wystawa jego projektów w Muzeum Teatralnym w Warszawie nie porwała, nie zaskoczyła, nie wywołała wielkich emocji. Wzbudziła natomiast szacunek swoją kulturą, bogactwem skojarzeń i mądrością. Wprawdzie sam Kosiński uznawał wystawy scenografii za "jej życie pozagrobowe, w które raczej nie wierzę", niemniej pokaz sprzed pięciu lat skłania do zadania pytania, czy przytoczone na początku tej notki potoczne stwierdzenie "jeden z najwybitniejszych scenografów" da się w stosunku do Kosińskiego utrzymać i czy przypadkiem nie należałoby zamienić go określeniem - jeden z najinteligentniejszych. A kto wie, czy nie sam naj... Świadczą o tym najlepiej jego rewelacyjne, wydane już dwukrotnie, eseje na temat teatru.

"Otóż wydaje się, że na scenie trudno o czysty przyzwoity abstrakcjonizm, a to ze względu na równoczesność oddziaływania jednoznacznych treści pojęciowych od strony tekstu i żywego człowieka. W zestawieniu z nimi abstrakt uściśla się w symbol. Wystarczy, żeby na scenie była zbrodnia, a najniewinniej użyta czerwień rymuje się z krwią (...) Symbol zbyt prostacki i natrętny albo zbyt enigmatyczny jest na scenie na pewno większym niebezpieczeństwem niż przerost opisowości w realiach. Zresztą na porządku dziennym będą tu właśnie symbole realistyczne. Wystarczy w świat form abstrakcyjnych wprowadzić człowieka, aby jakikolwiek układ pionów i poziomów stał się architekturą, a jakikolwiek układ form organicznych skałami, chmurami, drzewami, czy czymś podobnym" (Jan Kosiński "Kształt teatru")."

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego