Gdyńska publiczność bawi się w detektywa

"Szalone nożyczki" w reż. Macieja Korwina w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Pisze Katarzyna Fryc w Gazecie Wyborczej - Trójmiasto.

«"Szalone nożyczki", najnowsza premiera Teatru Muzycznego, proponuje widzom czystą rozrywkę spod znaku komedii kryminalnej. "Czysta" oznacza w tym wypadku także wolna od potknięć i dłużyzn.

Po gdyńskiej premierze "Szalonych nożyczek" Paula Poertnera rozumiem, dlaczego w Stanach tytuł potrafił utrzymać się na afiszu przez dwadzieścia lat i czemu jako najdłużej grany niemusical w historii amerykańskiego teatru trafił do Księgi rekordów Guinnessa. Oto odpowiedź: bo na ten spektakl chce się pójść kilka razy...

"Szalone nożyczki" są komedią kryminalną rozgrywającą się w salonie fryzjerskim. Nad zakładem jest mieszkanie znanej pianistki, która zostaje zamordowana. Policja jest pewna, że zbrodni dokonał ktoś z pracowników albo klientów zakładu, a zadaniem widowni jest wytypowanie zabójcy. Podejrzanych jest kilku: zniewieściały właściciel salonu Tonio (arcyzabawny Paweł Bernaciak), fryzjerka Barbara (udana rola Magdaleny Smuk), jej kochanek Wurzel (Tomasz Więcek) oraz klientka, żona miejscowego notabla pani Dąbek (gościnnie występująca Iwona Konieczkowska-Jończyk).

Publiczność najpierw obserwuje przebieg wypadków, a potem razem z policyjnym śledczym (Rafał Ostrowski) rekonstruuje fakty, ocenia je i w głosowaniu typuje mordercę. I nawet jeśli mam wątpliwości co do spontaniczności osób, które jako pierwsze wyrywały się z pytaniami, to z pewnością należy im przypisać zasługi w rozruszaniu reszty widowni. Z czasem spektakl przeradza się we wciągającą zabawę w detektywa, w której aktorzy muszą improwizować, a publiczności pozostaje tylko wejść w tę grę. Z widowni padają pytania, co robił Wurzel w ubikacji? Co trzyma w walizce? Dlaczego pani Dąbek tak czule rozmawia przez telefon ze swoim lokajem? I czemu policja pojawia się w salonie jeszcze przed morderstwem?

Podczas premiery prasowej wytypowaliśmy, że mordercą pianistki jest fryzjerka Barbara i tak też potoczyły się dalsze wypadki. Ale jestem ciekawa, co by było, gdyby widzowie wskazali kogoś innego? Żeby to sprawdzić, muszę drugi raz zobaczyć "Szalone nożyczki". W tym pewnie również tkwi fenomen frekwencji w amerykańskich teatrach.

Twórcy oryginalnego tekstu zgadzają się, by realizatorzy zachowali lokalny koloryt miejsc, gdzie wystawiany jest spektakl. Więc w gdyńskim przedstawieniu poseł z małżonką mieszkają na Kamiennej Górze, klient przyjechał z podgdyńskiego Bojana, a sklep pana Wurzla mieści się oczywiście na Świętojańskiej. Tonio wspomina z rozrzewnieniem "Zorbę" na plaży w Orłowie i widok mokrego torsu i włosów Pavlisa... A ja wiem swoje: mordercą pianistki jest pryncypialny inspektor Tomasiak (Bernard Szyc) i jestem to w stanie udowodnić przed każdym sądem.Dlaczego ? Przekonajcie się sami.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego